Co nam pozostało po nowej fali?
Dominika95 | 19 dni temuŹródło: Filmosfera
Nowa Fala narodziła się po II wojnie światowej, pod koniec lat 50. XX wieku. Niewielkie budżety filmowe pozwoliły wybić się francuskim filmowcom, a ich ówczesną poetykę filmu do tej pory można odnaleźć w kinematografii. Pierwszym filmem w nurcie awangardowym był „I Bóg stworzył kobietę” w reżyserii Rogera Vadima. Wśród filmowców tworzącym w tym nurcie Douchet wyróżnia dwa typy: młodość w czasie okupacji i dzieciństwo w czasie okupacji.

Filmowcy wychowani w latach 30. XX znali literaturę, a kinem zainteresowali się potem. Klasyczne filmy z wiadomych względów nie były wyświetlane, dlatego też świeże spojrzenie i doświadczenia wojny wpłynęły na pisane scenariusze i kręcone filmy. W większości opowiadają o własnych doświadczeniach z perspektywy czasu. Wykształciła się  swego rodzaju subkultura „kinofilów”. Mówienie i pisane o zjawisku artystycznym, jakim jest film, stało się bardzo ważne. Wyzwolenie spod okupacji otworzyło drogę do napływu filmów amerykańskich z lat 1939-1945; pojawiło się również kino europejskie np. włoski neorealizm.  I to właśnie przyczyniło się do powstawania wspomnianej wcześniej subkultury.

Założeniem młodych buntowników było to, aby dana historia nie sprawiała wrażenia skrupulatnie ustalonej przyczynowo-skutkowej. Miała udawać nieprzewidywalność życia. Dlatego też na planach zdjęciowych stosowano improwizację. Kolejnym aspektem były dialogi. Nowofalowcy dokładnie je konstruowali, były dokładnie przemyślane, ale miały sprawiać wrażenie, że są spontaniczne oraz realistyczne. To właśnie nowofalowcy zwracali uwagę na sztuczność dialogów prowadzonych w filmie podkreślając przy okazji to, że w prawdziwym życiu ludzie nie rozmawiają ze sobą w taki sposób. Dobrym przykładem ukazującym specyficzny język opowiadania filmowego czasów Nowej Fali jest „Do utraty tchuJeana-Luc Godarda. Akcja filmu rozgrywa się w Paryżu. Godard stosuje tu unikalny styl, jak na tamte czasy, ukazywania miejsc tak znaczących jak stolica Francji. Ukazuje zwykłe miasto wraz z żyjącymi w nim ludźmi. Paryż staje się zwykłym miejscem, w którym przede wszystkim żyją prawdziwi ludzie. Odnosi się to nie tylko do Godarda, ale do wszystkich Nowofalowców. Zamiast statystów filmowano przypadkowych przechodniów. W ten sposób twórcy starali się uchwycić  naturalne akcenty miejskiego życia zwykłych ludzi.

Kolejny filmem francuskiej Nowej Fali, obok którego nie można przejść obojętnie to „400 batów” w reżyserii Francois Truffaut (1959r.). Jest to opowieść o toksycznej miłości, ale też bardzo dobry przykład buntu głównego bohatera wobec systemu, w  którym przyszło mu żyć.  Bardzo ciekawą rzeczą jest fakt, że Truffaut tworzy za pomocą jednego aktora (Jean-Pierre'a Leauda) całą sagę ukazującą życie bohatera od okresu dojrzewania aż po rozwód z żoną. Trzeci film który wpisał się w kanony historii kina to „Hiroszima moja miłość” w reżyserii Alaina Resnais (1959r). Historia zawarta filmie jest rozgrywana na tle wojennej tragedii jaką było zrzucenie bomby atomowej na Hiroszimę. Bohaterka przybywa do Japonii aby nakręcić film pacyfistyczny i nawiązuje romans z przypadkowo poznanym Japończykiem.

W polskiej kinematografii „nowa fala” miała wpływ na twórczość polskiego prozaika, scenarzysty i reżysera Tadeusza Konwickiego. „Ostatni dzień lata” utrzymany jest w konwencji nowofalowców, ale zdecydowanie wyprzedza poetykę filmową J.L. Godarda. Szok spowodowany wojną to temat, który chętnie był poruszany w literaturze, a także w filmie. Człowiek nie umie poruszać się w normalnej rzeczywistości po tym, co przeżył. Często są poruszane motywy ucieczki, wspomnień z dzieciństwa, poszukiwania. W tematyce znajdziemy też zarys teraźniejszości powojennej. Ucieczka od rzeczywistości, która po wojnie przyniosła problemy z mieszkaniami, żywnością, bezpieczeństwem, a ubóstwo było wszechobecne. Wtedy właśnie zapanowała moda na egzystencjalizm, nie tylko w literaturze, ale i sztuce filmowej.

Montaż, a także sposób kadrowania ujęć są niezwykle chaotyczne, łamią zasady „prawidłowej” kompozycji. W filmie możemy dostrzec zerwanie ciągłości na osi ruchu zmontowanych ze sobą ujęć.  Mniejsze gabaryty kamery pozwoliły na zastosowanie zabiegu „kamera z ręki” - obraz jest niestabilny co sprawiało, że ujęcia wyglądały jakby były sfilmowane naprędce. Dialogi zagłuszał gwar uliczny  (dźwięk synchronicznie nagrywany do obrazu). Krytycy ówczesnego nurtu Nowej Fali za takie zabiegi bardzo krytykowali młodych filmowców. Twierdzili, że tak naprawdę nie mają oni pojęcia o tworzeniu filmów, a stosowane zabiegi dramaturgiczne, reżyserskie i operatorskie są jedynie przejawem braku umiejętności w wyżej wymienionych kategoriach sztuki filmowej.

Nowa Fala jest widoczna w kinie francuskim od lat 50. aż po XXI wiek. W filmie „Amelia” (2001) w reżyserii Jeana-Pierre’a Jeuneta można znaleźć elementy wspólne tego nurtu. Ciekawie sfilmowane życie tytułowej Amelii, czyli skupianie się na jednej osobie to odbicie egzystencjalizmu, który towarzyszył nowofalowcom. „Nowa fala” miała bardzo silny wpływ na kino japońskie - Kiyoshi Kurosawa,  kino czeskie - Milos Forman, a także na filmowców amerykańskich takich jak Stanley Kubrick. W Polsce mieliśmy i mamy reżyserów, którzy tworzą w tej retoryce: Andrzej Wajda, Andrzej Munk. Poza Polską Szkołą działali Roman Polański i Jerzy Skolimowski. Trzeba też wspomnieć o brytyjskim kinie społecznym, tam powstała formacja „Młodzi gniewni”. Do głównych przedstawicieli zaliczał się Karel Reisz z jego debiutanckim  filmem  „Z soboty na niedzielę”. Motyw „nowej fali” wykorzystano w filmie „Plaże Agnes” w reżyserii Agnes Varda (2008). Opowieść o wspomnieniach z dzieciństwa, dorastaniu i teraźniejszości - znów poszukiwanie i egzystencjalizm. „Marzyciele” (2003) w reżyserii Bernardo Bertolucci to opowieść o rodzeństwie i ich francuskim przyjacielu. Młodzi ludzi chcą chodzić do kina, dobrze się czuć i dobrze bawić. Reżyser wykorzystał myślenie nowofalowców, którzy po wojnie też chcieli robić filmy i mieć namiastkę normalnego życia. Film pokazujący nowe obyczaje i nowe problemy społeczne, z którymi muszą zmierzyć się obecnie ludzie w różnym wieku i różnie sobie z nimi radzą.

Nurt Nowej Fali zalicza się do jednego z najistotniejszych zjawisk w ewolucji dziesiątej muzy. Francuski nurt miał duży i ożywczy wpływ na światowe kino. Ponadto trwa nadal w kinie światowym. Trwałe i ponadczasowe okazało się nowe rozumienie autora, czyli reżysera odpowiedzialnego za całość obrazu filmowego. Nowa koncepcja opowiadania filmowego nastawiona w znacznym stopniu na improwizację jest bardziej plastyczna dla twórcy, co umożliwia wydobycie większego realizmu z danej historii zawartej w obrazie.


Lubelski, T., Nowa fala. O pewnej przychodzi kina francuskiego, Kraków 2000.
Płażewski, J., Historia filmu dla każdego, Warszawa 1968.
http://www.akademiapolskiegofilmu.pl/pl/historia-polskiego-filmu/artykuly/nowa-fala-w-polskim-filmie/234