Weekendowa Filmosfera #49
Sylwia Nowak-Gorgoń | 13 dni temuŹródło: Filmosfera
Kolejny weekend, który może stać się świetną okazją, aby nadrobić zaległości filmowe. Nie trzeba nawet wychodzić z domu ;) Oto nasze propozycje filmowe, które znajdziecie na popularnych platformach streemingowych.

Pozytywny piątek z „Choć goni nas czas” (2007), reż. Rob Reiner [#NETFLIX]
W „Choć goni nas czas” Rob Reiner podjął próbę uporania się z trudnym tematem starości w sposób optymistyczny i niestereotypowy. Dwóch mężczyzn, Edwarda Cole’a (Jack Nicholson) oraz Cartera Chambersa (Morgan Freeman) dzieli absolutnie wszystko. Pierwszy to biznesmen bogacz, drugi skromny mechanik samochodowy. Niespodziewanie jednak ich drogi krzyżują się w sali szpitalnej. Wspólnie postanawiają spędzić ostatnie miesiące swego życia na realizowaniu marzeń. W „Choć goni nas czas” pojawia się wiele pesymistycznych wątków: choroba, oczekiwanie na śmierć, niezrozumienie i cierpienie bliskich, niespełnione marzenia. Mogłoby to wskazywać na ciężki, dołujący film – tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Tchnie on nadzieję w widza i pokazuje, że można się cieszyć życiem nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Oczywiście „Choć goni nas czas” jest w pewnym stopniu nierealną, nieco ckliwą hollywoodzką bajeczką, jednak bardzo miło się ją ogląda. Paradoksalnie, mimo że jest to film o umieraniu i godzeniu się ze śmiercią, nastraja on pozytywnie i daje do myślenia. Ogromny atut obrazu to obsada – pierwsza liga wśród aktorów: Jack Nicholson i Morgan Freeman sprawiają, że „Choć goni nas czas” ogląda się jednym tchem. Film polecam zwłaszcza pesymistom. Katarzyna Piechuta


Szalona sobota z „Iniemamocnymi 2”, reż. Brad Bird [#HBOGO]  
Na drugą część przygód superbohaterskiej rodzinki Iniemamocnych czekaliśmy aż 14 lat. Ale bez dwóch zdań było warto. Dalsze losy Iniemamocnego, Elastyny i ich dzieci zaskakują nie tylko niezwykłą świeżością, dynamiką akcji, świetnym humorem, ale także bardzo poważnym, inteligentnym podejściem do problemów współczesnego świata. Tak naprawdę nic nie jest oczywiste, bo gdy w słuchamy się w antagonistę Iniemamocnych, niestety będziemy musieli mu przyznać racje.  Świetnie zostały rozwinięte postacie. Choć akcja zaczyna się tam, gdzie skończyła się 14 lat temu to jednak każdy z bohaterów dojrzał. A włączenie w akcje najmłodszego z Iniemamocnych, Jack-Jacka, stanowi źródło naprawdę świetnego humoru. Doskonała animacja trzymająca w napięciu, zadająca nie raz trudne pytania, ale jednocześnie bawiąca i rozczulająca widza. Rodzina jednak rządzi. Polecam gorąco. Sylwia Nowak-Gorgoń



Wzruszająca niedziela z „W pogoni za szczęściem” (2006), reż. Gabriele Muccino [#CHILI]
W pogoni za szczęściem” to oparta na faktach wzruszająca opowieść o harcie ducha i niezwykłej wytrwałości napędzanej ojcowską miłością. Chris Gardner (Will Smith) ma słabo płatną pracę, w dodatku opuszcza go żona, a on zaczyna zalegać z czynszem i opłatami za przedszkole swojego synka (Jaden Smith). Postanawia odmienić swoje życie i zostać maklerem. Jednak życie go nie rozpieszcza i rzuca kolejne kłody pod nogi. Po tym, jak zostaje wyrzucony z mieszkania, tuła się wraz ze swoim synkiem po schroniskach, noclegowniach i dworcach autobusowych. Chris jednak wytrwale dąży do celu, chcąc zapewnić synkowi lepszą przyszłość. Zaś w trakcie tej trudnej drogi, jaką obrał, widać ogromną ojcowską miłość i troskę. Will Smith stworzył bardzo ciepłą postać, idealnie kreując postać zrozpaczonego i jednocześnie zdeterminowanego ojca. Duet ojciec-syn Will Smith stworzył w filmie wraz ze swoim prawdziwym synem, Jadenem, który we „W pogoni za szczęściem” miał zaledwie 8 lat, a zagrał naprawdę świetnie. Film Gabriele Muccino to obraz ciepły, ale i smutny. Zdecydowanie warto go obejrzeć, ale lepiej mieć w zanadrzu paczkę chusteczek. Katarzyna Piechuta