duża fotografia filmu Umysł w ogniu
Miniatura plakatu filmu Umysł w ogniu

Umysł w ogniu

Brain on Fire

2016 | Irlandia, Kanada | Biograficzny, Dramat | 88 min

Mózg dęba staje [recenzja DVD]

Film Gerarda Barretta powstał na podstawie książki Susannah Cahalan „Brain on fire: my month in madness”. Już tłumaczenie tytułu może prowadzić do dyskusji: czy w ogniu znajduje się umysł, jak widnieje w tytule produkcji, czy mózg? Ta kwestia to niejedyna rozterka, na jaką skazany jest odbiorca adaptacji.


Problem przełożenia literatury na język filmu jest odwieczny i często wiąże się z koniecznymi skrótami w scenariuszu, chociaż bywają także ekranizacje pozostające przy oryginalnych kwestiach, jak pamiętny „Skąpiec” z Louisem de Funesem. Osobnym twórcą, który wyznaczył własny styl czytania powieści, jest Stanley Kubrick. W przypadku Barretta mamy do czynienia z jednym wielkim wypaczeniem.


Sama kwestia choroby, na jaką zapadła dziennikarka New York Post, została okrojona do problemu systemu opieki zdrowotnej. Chociaż Cahalan dokładnie opisuje zespół lekarzy, jacy otoczyli ją opieką i podejmowali decyzje o kolejnych badaniach, aby zdiagnozować przypadłość, reżyser ograniczył grono wybawicieli, korzystając z popularnego zabiegu w realizacjach filmowych i nie wdając się w szczegóły, jednemu z tej grupy bohaterów książki zmienił we własnym scenariuszu płeć (a także laborantowi, który na ekranie jest kobietą). O wiele wierniej została przedstawiona sylwetka lekarza pierwszego kontaktu. Kwestia objawów tajemniczej choroby to także zmienione szczegóły i wyolbrzymione wizualnie objawy, które nie do końca zgadzają się z lekturą. Cahalan napisała wspomnienia nie tylko dla siebie, ale także w odzewie do innych chorych, zatem dokładne przedstawienie symptomów powinno być obligatoryjne. Tymczasem Chloë Grace Moretz, wcielająca się w młodą adeptkę dziennikarstwa (odmłodzoną w scenariuszu o 3 lata, co by sugerowało problemy z wejściem w dorosłość, jak błędnie domniemywał pierwszy lekarz), przedstawiała zachowanie osoby zdezorientowanej, bardziej zagubionej niż paranoidalnej i mniej w grze aktorki było prawdziwych poczynań, niż te opisane. Reżyser filmowymi środkami wyrazu jedynie raz wyraźnie wskazał, co się dzieje z główną bohaterką – na zasadzie powtarzanych ujęć drogi do pracy, podczas spaceru na ruchliwej ulicy Nowego Jorku widać zmiany w zachowaniu i stanie Susannah. W pozostałych przypadkach stopniowego ukazywania postępującej choroby Barrett tylko hasłowo skupił się na problemach młodej kobiety, o wiele częściej opierając się na pierwszej diagnozie i wprowadzając tym samym w błąd widza. Dziennikarka, wprowadzając czytelników w swój stan, rozpoczęła od przedstawienia sytuacji: plaga pluskiew, która zalała Wielkie Jabłko, wywoła u niej manię i pierwsze objawy – swędzenie. W filmie owady są wspomniane, jednak pierwsza scena nie jest wierna faktom, a jedynie oddaje charakter powieści. Niestety, realizator nie poszedł tym tropem i nie zdecydował się na dokładny portret psychologiczny bohaterki, decydując się na krótszy metraż (produkcja trwa 85 minut), marnując możliwości.


Casting przeprowadzony przez Maureen Webb i Colleen Bolton wyłonił plejadę gwiazd, co jednak nie przełożyło się na sukces obsady. Chociaż Chloë Grace Moretz, Richard Armitage i Carrie-Anne Moss mają w swoich filmografiach doskonałe kreacje aktorskie, to ich wspólna gra nie wybiega poza poprawność oczekiwaną od tych twórców. Aktorka pierwszoplanowa nie udźwignęła roli, tak samo, jak nie podołała aktorskiemu wyzwaniu w remake’u „Carrie”. Wydawałoby się, że po odkryciu zdolności młodej adeptki w pierwszej części „Kick-Ass”, Amerykanka sprawdzi się w tak trudnej roli, jednak dramatyczne i psychologiczne kreacje wciąż są poza zasięgiem 20-latki. Moss kompletnie nie przypomina prokurator Cahalan, a kostiumy Farnaz Khaki-Sadigh nie są wystarczająco czytelne, by rozpoznać wykonywany przez bohaterkę zawód, o którym nawet nie wspomniano. Zwrócono uwagę na konflikt między byłymi małżonkami i sposób ich komunikowania się w szpitalu (notes zawierający uwagi o stanie córki), jednak Tom (Armitage) jest dopiero zaręczony, wina za rozpad małżeństwa wydaje się być po jego stronie (rodzice dziennikarki rozstali się za obopólną zgodą) i wyraźnie nie przepada za chłopakiem córki. Anglik sprawnie i z widocznym oddaniem wcielił się w postać przejętego stanem córki ojca, jednak nie jest to wybitna kreacja, na jaką zazwyczaj stać Armitage’a. Europejski aktor od pewnego czasu pojawia się w produkcjach hollywoodzkich, jednak po profesjonalnych przygotowaniach do roli Czerwonego Smoka w serialowej wersji „Hannibala” i dobrej kreacji w słabej, nowej wersji „Twistera” – „Epicentrum”, trudno liczyć na najwyższy poziom Brytyjczyka. W rolę Stephena wcielił się Thomas Mann, który kompletnie nie przypomina opisanego mężczyzny, nie tylko wizualnie, lecz przede wszystkim wizerunkowo pod względem stylizacji. Co więcej, Stephen nigdy nie proponował przeniesienia Susannah do szpitala psychiatrycznego, jakie groziło jeszcze niezdiagnozowanej w pełni pacjentce, jednak w filmie pada takie zdanie. Reżyser pokazał jednak oddanie bohatera i wsparcie, okazane podczas nocnego ataku, odwiedziny w szpitalu i pomoc, aczkolwiek zachowanie Stephena zostało ujęte groteskowo. Zamiast przyniesionej nagranej płyty, Mann gra na szpitalnym korytarzu na gitarze. Związek muzyka z tą dziedziną przedstawiono zbyt dosłownie, także w scenie kolejnego z napadów dziwnego stanu odrętwienia, w jakim znalazła się jego dziewczyna, podczas koncertu jego ulubionego zespołu (w filmie to Stephen występował na scenie). Bardziej problematyczne jest rozpoznanie poszczególnych postaci, ponieważ zmieniono imiona bohaterów. Tym samym, redakcja NYP u Barretta to Margo (Jenny Slate), która wydaje się metaforyczną przedstawicielką dwóch współpracowniczek Calahan, natomiast jej mentor i przyjaciel, Paul jest prawdopodobnie grany przez Tylera Perry’ego, występującego jako Richard. Perry kompletnie nie oddaje charakteru przedstawionego człowieka, który wspierał Susannah i był odpowiedzialny za jej pierwsze sukcesy w dziennikarstwie. W produkcji wspomniano (niedokładnie) o początkach Cahalan oraz mniej poważnych tematach, jakie podejmowała początkująca dziennikarka. W pracy kobieta miała poważne zaburzenie, które przełożyło się na kolokwialnie określany „zawalony temat”, reżyser postanowił pójść krok dalej i wprowadził postać senatora, z którym wywiad miała przeprowadzić bohaterka. Redakcja gazety to istotne miejsce dla rozwoju wydarzeń, być może dlatego twórca adaptacji postanowił pokazać śpiącą Cahalan przy biurku, a nie na stole w rodzinnym domu.


Zaskakujące jest, dlaczego nie zostały pokazane odwiedziny przyjaciół i rodziny cierpiącej, dzięki czemu reżyser mógł przedstawić różne etapy przebywanej choroby. Najbardziej wymowny jest brak relacji między rodzeństwem, ponieważ Susannah ma brata. W filmowym szpitalu przy łóżku chorej pojawia się Margo, z kartką z życzeniami powrotu do zdrowia od całej redakcji. Barrett ponownie podkreśla związki z pracą, a nie z rodziną.


Wiernie przedstawione zostały wahania nastroju Susannah, choć także nie w każdym momencie. Część zachowań była absurdalna (do największych błędów w filmie należy scena badania ciśnienia przez ubranie) – jak siedzenie na podłożu w tunelu metra, rozmowy o miejscu na cmentarzu czy nierozpoznane drzwi do wynajmowanego mieszkania, natomiast urojenia wobec Stephena, przymus sprzątania (choć pokazano tylko efekt — czarne worki na śmieci) i ciągłe zmienianie zdania na temat prowadzonego stylu życia (narzekanie kolejno na chłopaka, pracę i ukochane miasto) o wiele bardziej przypominają charakter reportażowej książki Cahalan.


Wydawałoby się, że być może realizator pokusi się o dwuwątkową narrację i dążenie do odkrycia przyczyn choroby będzie interesującym aspektem przy przedstawieniu grona lekarzy, jednak i w tej kwestii nie można liczyć na zbyt wiele. Największym zaskoczeniem jest ograniczona rola najważniejszego doktora, Najjara (w tej roli Navid Negahban, który nie mógł wiarygodnie przedstawić swojej postaci w tak krótkim czasie), także skupiającego cechy kilku lekarzy. Pojawiła się za to ważna scena z narysowaniem zegara, jednak to już sekwencja prowadząca do szybkiego zakończenia całej fabuły.


Produkcja zawiera klamrę, która stanowi wprowadzenie w okres choroby Susannah. Scena przywiązanej do szpitalnego łóżka młodej kobiety jednocześnie dotyczy początku, jak i końca przypadłości. Jest to jeden z niewielu zabiegów filmowych, jakich użył reżyser, aby wzbogacić technicznie przedstawianą historię. Nie jest to jednak zadowalająca ekranizacja – brakuje nawet wspomnianych utworów muzycznych, jakie towarzyszyły Susannah i Stephenowi w walce z chorobą, ścieżka dźwiękowa Johna Paesana nie oddaje nastroju, nie jest także osobnym komponentem wyróżniającym się w produkcji, kompozycji bliżej do współgrającej, mdłej oprawy.


Rozczarowanie produkcją rekompensują dodatki na płycie DVD, wśród których na osłodę znajdują się zapowiedzi innych filmów, zwiastun prezentowanej realizacji i możliwość wyboru scen.


Recenzja powstała dzięki współpracy z Monolith Video — dystrybutorem filmu na DVD.



1,0
Ocena filmu
głosów: 1
Twoja ocena
chcę zobaczyć
0 osób chce go zobaczyć
dodaj do ulubionych
0 osób lubi ten film
obserwuj
0 osób obserwuje ten tytuł
dodaj do filmoteki
0 osób ma ten film u siebie

dodaj komentarz

Możesz pisać komentarze ze swojego konta - zalogować się?

redakcja strony

Duster