duża fotografia filmu Gra o wszystko
Miniatura plakatu filmu Gra o wszystko

Gra o wszystko

Molly's Game

2017 | Chiny, Kanada, USA | Biograficzny, Kryminał, Dramat | 140 min

Molly w męskim świecie [recenzja DVD]

Sylwia Gorgoń | 02-09-2018
Molly Bloom, była sportsmenka, to piękna, odważna i inteligenta kobieta. Te zalety pozwolą jej być przez moment królową nielegalnego hazardu w Los Angeles i Nowym Jorku. Jednak ta chwila totalnej władzy oraz nieskrepowanego luksusu zakończy się bolesnym upadkiem. Bardziej bolesnym niż ten, który zadecydował, że nie będzie reprezentować swojego kraju na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w kategorii jeżdżenia na muldach.

Ta historia wydarzyła się naprawdę. Swoje wspomnienia Molly Bloom wydała w formie powieści w roku 2014 pod tytułem „Molly’s Game”. Na język filmu przełożył je nie kto inny jak Aaron Sorkin. Specjalista od filmowych, współczesnych biografii. To on  odpowiada za scenariusze dla takich głośnych tytułów, jak „The Social Network” czy „Steve Jobs”. I właśnie „Gra o wszystko” swoim stylem i formą przypomina głośny film Davida Finchera o Marku Zuckerbergu. Oczywiście obraz Finchera jest jednym z lepszych obrazów opisującym współczesne, skomputeryzowane, postmodernistyczne społeczeństwo. Jednocześnie pięknym stylistycznie dziełem. Obrazowi Sorkina dużo do tego brakuje. Jednakże na pewno „Gra o wszystko” to porządne, interesujące kino. Z dobrą, jednak nie wybitną reżyserią i trzymającym wysoki poziom scenariuszem (nominacja do Oscara).

Narracja jest nielinearna, chaotyczna. Wzorowana na strumieniu wspomnień, ale skrupulatnie filtrowanych i kontrolowanych przez główną bohaterkę. Molly nie chce ujawniać całej prawdy, ani swojemu adwokatowi (Idris Elba), ani nam – widzom. Bohaterka tłumaczy to tym, że tymi informacjami mogłaby zranić wiele osób, zniszczyć życia wielu rodzinom. Ale pod tymi szlachetnymi powódkami, wyczuć jednak grę głównej bohaterki, która chce zatrzymać dla siebie ostatniego asa w rękawie. I tutaj kreśli się drugie podobieństwo do filmu o założycielu Facebooka, a mianowicie bohater trudny do zdefiniowania. Molly, kreowana przez jedną z  najbardziej utalentowanych aktorek Hollywood, Jessice Chastain, jest piękna, inteligenta, sprytna, ale też chłodna i profesjonalna. Ten wachlarz cech sprawia, iż z jednej strony jej kibicujemy, z drugiej niektóre jej zachowania budzą nasz totalny sprzeciw. Molly nie zawsze gra czysto, ale musi sobie radzić w męskim świecie. No właśnie paradoksalnie film Aarona Sorkina, gdzie główną bohaterką jest kobieta to film o męskim świecie. Rządzi tam pieniądz, władza, sława, przemoc i testosteron. Pozornie tylko Molly Bloom ma władzę nad tym męskim światem. On nigdy nie leżał u jej stóp, jak głosi hasło na plakacie filmu. Tak naprawdę Molly dostarcza tylko przyjemności swoim graczom. Jednak nie ma nad nimi żadnej, ale to żadnej władzy. Choć ona sama wierzy, że takową posiada. Jej ciężka praca, wysiłek, reputacja czy bezpieczeństwo uzależnione są od kaprysów mężczyzn. Najpierw udowadnia to jej szef Dean Keith, potem Gracz X, a następnie rosyjska mafia. Sorkin mocno podkreśla w opowiedzianej historii to uzależnienie Molly od mężczyzn, czego dowodem jest jedna z ostatnich scen, jej rozmowa z ojcem.  

Sorkinowi udało się do projektu zatrudnić świetne nazwiska aktorskie. Jessica Chastain to kwintesencja talentu. Udowodniła już na swoje drodze aktorskiej, że potrafi brylować na pierwszym planie („Sama przeciw wszystkim”), ale również umie lśnić na drugim planie jaśniej od wielu gwiazd („Służące”). Jako  Molly Bloom jest dobra. Niejednoznaczna, prowokująca, seksowna, zagubiona. Jednakże nie ma chyba żadnego momentu w scenariuszu, żeby Chastain mogła zagrać na takim wysokim poziomie jak potrafi. Jest poprawnie, ale nie jest to jej rola życia. Podobnie rzecz się ma z partnerującym jej Idrisem Elbą. Ten brytyjski aktor nie ma szczęścia do kreacji kinowych. Wielki ekran proponuje mu miałkie, płaskie role („Pomiędzy nami góry”, „Mroczna wieża”). Podobnie jest tutaj. Elba nie ma tutaj za wiele do zagrania, ale jako aktor o niebywałej charyzmie stara się zaznaczyć swoją obecność na ekranie. Jednak mając w pamięci jego nietuzinkowe, niejednoznaczne, zapisujące się w pamięci kreacje serialowe w „The Wire” czy „Lutherze” ciągle czuć niedosyt, iż żaden reżyser nie potrafi wykorzystać jego talentu. Na drugim planie możemy zobaczyć także Kevina Costnera, w mocno znaczącej roli ojca Molly oraz Michaela Cera’e, którego rola jest na pewno najciekawsza. Cera wciela się w sławnego aktora, o twarzy niewinnego dziecka, który uwielbia grać w hazard, zapuszczać sieci (nie tylko pajęcze) na ludzi, a potem ich niszczyć. 

Resumując film „Gra o wszystko” to porządnie zrobiony dramat. Interesująca historia z wielkiego świata Hollywood i Nowego Jorku. Z ciekawym scenariuszem, trochę słabszą reżyserią oraz średnim aktorstwem wielkich gwiazd.

W wydaniu książkowym DVD, którym dystrybutorem jest Monolith Video, przybliżono genezę filmu oraz historię Molly Bloom, twórcy obrazu mówią o kulisach jego powstawania oraz nakreślone zostały sylwetki twórców jak i aktorów.

Recenzja powstała dzięki współpracy z Monolith Video - dystrybutorem filmu na DVD.


4,0
Ocena filmu
głosów: 1
Twoja ocena
chcę zobaczyć
0 osób chce go zobaczyć
dodaj do ulubionych
0 osób lubi ten film
obserwuj
0 osób obserwuje ten tytuł
dodaj do filmoteki
0 osób ma ten film u siebie

dodaj komentarz

Możesz pisać komentarze ze swojego konta - zalogować się?

redakcja strony

Duster
Sylwia Gorgoń