duża fotografia filmu Kler
Miniatura plakatu filmu Kler

Kler

2018 | Polska | Dramat, Obyczajowy | 133 min

(Nie)święta trójca Smarzowskiego

W 2013 roku miały miejsce dwie premiery: „Filth” (przetłumaczony jako „Brud”) Jona S. Bairda na podstawie powieści Irvine’a Welsha oraz „Drogówka” Wojtka Smarzowskiego. Oba filmy prezentują podobny, niechlubny obraz służb. Polski reżyser potrafi obnażyć rodzime problemy jednocześnie wpisując się w kino zarówno europejskie, jak i światowe. Nie inaczej jest w przypadku najnowszej produkcji. Podstawa konstrukcji akcji w „Klerze” przypomina dwie drogi (pobożną i wiecznie z niej zbaczającą) bohaterów powieści „Grzechy kardynalne” autorstwa Andrew M. Greeleya. Rozwój wydarzeń przypomina także produkcje oparte na prawdziwych wydarzeniach, zarówno „Uśpionych” Lorenzo Carcaterra zekranizowanych przez Barry’ego Levinsona, jak i serialu o tym samym tytule w polskim przekładzie (w wersji anglojęzycznej „Game of silence”), który jest amerykańską wersją tureckiej produkcji „Suskunlar”.


Punktem wyjścia akcji jest spotkanie trzech przyjaciół w rocznicę tragicznych wydarzeń i ocalenia z pożaru. Suto zakrapiane świętowanie przerywa przybycie młodego chłopca, Ryśka (Ignacy Kim). Andrzej Kukuła (Arkadiusz Jakubik), Leszek Lisowski (Jacek Braciak) i Tadeusz Trybus (Robert Więckiewicz) okazują się księżmi. Zachowanie odbiegające od wymaganej od duchownych postawy to dopiero pierwsze zaskoczenie, jakie widz otrzymuje. Smarzowski sprawnie skumulował wszystkie winy i nagłośnione negatywne postaci kleru (symbolika filmu pozwala je odszyfrować), jednocześnie szukając odpowiedzi na pytanie: unde malum?


Truizm, że przemoc rodzi przemoc i powielony schemat zachowania dotyczy dwóch postaci – księdza Kukuły i księdza Lisowskiego. Wydarzenia z prologu mają istotny wpływ na zachowanie mężczyzn – ich relacja jest przedstawiona na zasadzie retrospekcji. Chociaż każdy z trzech bohaterów mógłby stanowić rolę pierwszoplanową w osobnych produkcjach, to właśnie nie wszystkie pokazane sceny z przeszłości stanowią najważniejszy punkt odniesienia do przedstawianych wydarzeń. Każdy odbiorca musi samodzielnie dopowiedzieć sobie, co przeżyli trzej młodzi chłopcy wychowywani przez siostry zakonne w sierocińcu (tudzież ośrodku wychowawczym, to kolejne niedopowiedzenie).


Arkadiusz Jakubik od czasów „Domu złego” Smarzowskiego nie był tak genialny. Aktor udźwignął ciężar utrzymania fabuły na odpowiednim poziomie. Technika gry Jakubika wyraźnie wskazuje, jaką trudną rolę aktor przyjął. Przypuszczalnie to była jedna z najmocniejszych postaci, z jaką przyszło zmierzyć się Jakubikowi, co udało się aktorowi znakomicie.


Jacek Braciak w wymownej fryzurze gra księdza o wielkich ambicjach. Jednocześnie prowadzone przez bohatera działania przypominają mafijny sposób rozwiązywania problemów, czego dowodzi scena spotkania duchownego z biznesmenem w wykwintnej restauracji. Braciak potrafi zachwycać swoją grą, zwłaszcza kiedy gra takie niejednoznaczne postaci, jak Perłę w serialu „Oficer”. Tym razem poziom gry aktora był zaledwie o jeden ton niżej.


Robert Więckiewicz w każdym filmie pełnometrażowym u Smarzowskiego gra człowieka zmagającego się z alkoholem. Nie inaczej jest tym razem. Jego bohater jest uwikłany w romans z parafianką, Hanką (Joanna Kulig). Więckiewicz bardzo dobrze gra ludzi zmagających się z dylematami moralnymi. W „Klerze” zagrał podobnie jak Braciak – prawie idealnie, jak w ekranizacji Jerzego Pilcha „Pod Mocnym Aniołem”.


Janusz Gajos po raz pierwszy zagrał u Smarzowskiego w pełnym metrażu i oby nie była to ostatnia współpraca aktora i reżysera. Gajos jest aktorem wybitnym i równie genialnie zagrał arcybiskupa Mordowicza, którego Lisowski nazywa „Mordą”. Pseudonim niczym przydomek gangstera pasuje do postaci, której postępowanie jest dalekie od oczekiwanego. Jedna z końcowych scen przypomina gorączkową pracę sztabu wyborczego, to kolejny przykład, kiedy zachowanie kleru pokazane jest w ujęciu dalekim od wymaganego przez wierzących. Aktor doskonale zmierzył się z kreacją takiego anty-bohatera.


Kreacja Joanny Kulig to postać jednocześnie słabej i silnej kobiety. Aktorka zagrała poprawnie, jednak aby ocenić kunszt gry, należy poznać jej rolę w „Zimnej wojnie” Pawła Pawlikowskiego.


Interesującą postać stworzył Wojciech Frycz w roli księdza grającego na akordeonie dla arcybiskupa Mordowicza. Bohater, którego imienia nawet nie poznajemy, jest marginalnie dostrzegalny, a jednocześnie reprezentuje grono ludzi wykorzystywanych, aby zabawiać innych.


Na uwagę zasługują wszyscy aktorzy, którzy często współpracują ze Smarzowskim. Stworzyli bardzo wyraziste postaci epizodyczne, zwłaszcza Magdalena Celówna-Janikowska jako gosposia księdza Kukuły. Warto dostrzec Bartłomieja Topę, który pojawia się zaledwie kilkukrotnie niczym kolejne niedopowiedzenie. Po wspaniałych kreacjach w „Domie złym” i „Drogówce” taki niemal gościnny występ aktora w fabule Smarzowskiego budzi niedosyt.


Oprócz niemal stałej obsady, reżyser zawarł liczne odwołania do swoich poprzednich produkcji. Jakubik i Braciak już wcześniej grali księży (odpowiednio: w krótkometrażówce „Ksiądz” i „Pod Mocnym Aniołem”), bohater Więckiewicza nosi nazwisko postaci granej przez Braciaka w „Drogówce”, Jakubik w pierwszej wspólnej scenie ma na sobie koszulkę z napisem „Drogówka”.


Reżyser zawarł w filmie wiele symbolicznych scen. Do nich należy cały segment dokumentu holenderskiego reżysera ukazującego ofiary molestowania przez duchownych. Wśród nich pojawia się zakonnica oraz osoba niema, którą bardzo dobrze sportretowała Olga Bończyk. To niejedyna bohaterka, która nie może zabrać głosu. Równie wymowne są gesty i relacja między dwoma księżmi z bliskiego otoczenia arcybiskupa Mordowicza czy dwie zakonnice trzymające się za ręce podczas mszy na krakowskich Błoniach. Do najbardziej wymownych ujęć należy scena wspólnego toastu wódką wzniesionego przez księży z komisji zajmującej się skargami o molestowanie, która współgrała z ostatnią sekwencją. Ostatnia wieczerza, śmierć i uformowany trójkąt z gorejącym okiem to bardzo mocny akcent.


Montaż Pawła Laskowskiego, z którym Smarzowski współpracuje regularnie, w dwóch scenach zawiera gwałtowne cięcie. Zabieg ten uświadamia ciężar emocji bohaterów, ale jednocześnie powoduje zakłócenie w odbiorze. Tym samym wzmaga apetyt na ujrzenie całej sekwencji bez cięć – oby istniała możliwość poznania scen wyciętych lub wersji reżyserskiej filmu – podziwianie zdolności aktorskich w takich trudnych momentach to uczta dla konesera!


Muzyka Mikołaja Trzaski swoją tonacją przypominała ścieżkę tegoż kompozytora z „Domu złego” powodując dreszcze i wzmagając poczucie niepokoju. Napięcie osiągane było w odpowiednich momentach.


Najnowsza produkcja Smarzowskiego świadczy o bardzo dobrej kondycji reżysera. Odwołania do jego produkcji takich jak „Dom zły” i „Drogówka” kieruje uwagę na problemy społeczne, które – gdy ujawnione – są niewygodne dla osób sprawujących jakąkolwiek władzę w jakichkolwiek strukturach. Jednocześnie to obraz działań podejmowanych przez jednostkę, która ma nikłe szanse powodzenia, a pozytywnych (czy też bardziej: najmniej antagonistycznych) bohaterów w tych historiach rzadko spotyka szczęśliwe zakończenie (vide: porucznik Mróz w „Domie złym”, sierżant Król w „Drogówce” czy ksiądz Kukuła). Porównania do „Drogówki” i twórczości Welsha wzbudza jeden z plakatów promujących produkcję: świnka-skarbonka zamiast zwykłego otworu na pieniądze ma przegrodę w kształcie krzyża. Jeden z plakatów do filmu „Filth” również przedstawia świnię, którą ujeżdża postać grana przez Jamesa McAvoya. Chociaż obie świnie reprezentują inne kategorie: pieniądze i obraźliwe określenie policji w krajach Wielkiej Brytanii, to trudno nie widzieć w tej symbolice podobieństwa. Obie realizacje udowadniają, że za każdą strukturą kryje się dychotomia: pozytywy są kreowane dla społeczeństwa, by za jego oczami negatywy próbowały brać górę.

4,0
Ocena filmu
głosów: 4
Twoja ocena
chcę zobaczyć
0 osób chce go zobaczyć
dodaj do ulubionych
0 osób lubi ten film
obserwuj
0 osób obserwuje ten tytuł
dodaj do filmoteki
0 osób ma ten film u siebie

dodaj komentarz

Możesz pisać komentarze ze swojego konta - zalogować się?

redakcja strony

Duster
Radosław Sztaba