duża fotografia filmu Źle się dzieje w El Royale
Miniatura plakatu filmu Źle się dzieje w El Royale

Źle się dzieje w El Royale

Bad Times at the El Royale

2018 | USA | Mystery, Thriller | 120 min

Nienawistna siódemka

Stany Zjednoczone, koniec lat 60-tych. Deszczowa noc, hotel pamiętający lepsze czasy, siedmioro nieznajomych. Oldschoolowa muzyka, mroczne sekrety, krwawe porachunki… "Źle się dzieje w El Royale" sprawia nieodparte wrażenie hołdu dla twórczości Quentina Tarantino. I choć niekiedy film wpływa na mieliznę, to jednak stanowi miłą odmianę w nieco nużącym pejzażu współczesnego kina rozrywkowego.

El Royale to luksusowy, acz nieco kiczowaty hotel zbudowany dosłownie na granicy dwóch stanów, Kalifornii i Nevady. W czasach świetności odwiedzali go najwięksi – politycy, biznesmeni, gwiazdy filmu i muzyki. Jednak po utracie licencji hazardowej przybytek podupadł stając się przystanią dla niezbyt zamożnych. Do opustoszałego hotelu przybywa siedmioro gości, jednak żadne z nich nie jest tym, kim się wydaje. Ojciec Flynn (Jeff Bridges) jak na duchownego zbyt mało wie o kościelnych pieśniach, a zbyt wiele o whisky. Obwoźny sprzedawca odkurzaczy Sullivan (John Hamm) ma dziwny talent do wykrywania podsłuchów, zaś siostrom Emily (Dakota Johnson) i Rose (Cailee Spaeny) daleko do pogodnych hipisek. Czarnoskóra Darlene Sweet (Cynthia Erivo) wbrew przekonaniom bigoteryjnego Sullivana bynajmniej nie trudni się sprzątaniem, a jedyny przedstawiciel hotelowego personelu, Miles (Lewis Pullman), ma na głowie o wiele więcej niż dbanie o komfort gości. Jakby tego było mało, w El Royale zjawia się Billy Lee (Chris Hemsworth), charyzmatyczny przywódca sekty niepokojąco przypominający Charlesa Mansona.

Pierwsze skojarzenie, które budzi film Drew Goddarda to rzecz jasna "Cztery pokoje", powstałe w wyniku kooperacji Tarantino z Allison Anders, Alexandre Rockwellem i Robertem Rodriguezem. Akcja osadzona w niegdyś wspaniałym hotelu, menażeria tajemniczych gości czy lobby boy jako jedna z kluczowych postaci wyraźnie wskazują na inspiracje Goddarda. Równie oczywistym nawiązaniem jest koncentracja fabuły na grupce postaci zamkniętych w jednej przestrzeni, podział opowieści na rozdziały, rozbudowane dialogi, zaburzenia chronologii czy nagłe erupcje przemocy. W tych zapożyczeniach nie ma jednak prymitywnego epigoństwa; Goddard zręcznie miesza cytaty z autorskimi pomysłami tworząc barwną wariację na temat lekko przebrzmiałego filmowego postmodernizmu.

Film może poszczycić się cechą ostatnio dość rzadko spotykaną w kinie blockbusterowym, to znaczy solidnie skrojonym scenariuszem. Wątki poszczególnych postaci płynnie splatają się ze sobą, tworząc angażującą opowieść o tragikomicznym zabarwieniu. Trudno przy tym dopatrzeć się w fabule luk czy nieścisłości – Goddard ani razu nie poświęca logiki w imię większej widowiskowości. W porównaniu do wiodących superprodukcji, "Źle się dzieje w El Royale" to film wręcz kameralny, powolny, skupiony nie na spektaklu, ale na opowiadaniu. Co nie oznacza, że nie ma się czym poszczycić od strony wizualnej – wręcz przeciwnie, to jedna z bardziej wysmakowanych estetycznie produkcji ostatnich lat. Goddard ochoczo korzysta z fotogeniczności epoki, buduje długie sceny i ujęcia, odwołując się do stylistyki neo-noir bawi się światłem, kolorami i muzyką.

Niespieszne tempo filmu pozytywnie odbija się na kreacjach aktorskich. Aktorzy wyzwoleni z szaleńczego tempa współczesnego kina akcji dostają czas na wykreowanie kompleksowych postaci. Bridges i Hamm warsztatowymi popisami po prostu potwierdzają swoją klasę. Dakota Johnson budując postać zdeterminowanej bandytki skutecznie zaciera złe wrażenie po występie w niesławnych "50 twarzach Greya". Cynthia Erivo powala talentem wokalnym każąc z niecierpliwością oczekiwać na ukazanie się filmowego soundtracku. Pullman z zaskakującą intuicją wciela się w postać młodocianego concierge’a na skraju załamania nerwowego. Wisienką na torcie jest zaś Hemsworth jako psychopatyczny guru – umiejętnie szarżując skutecznie burzy swoje emploi Thora z marvelowskiej franczyzy i udowadnia, że jest naprawdę świetnym aktorem.

Czy jest więc coś, co Goddardowi nie wyszło? Niestety tak. W głównej mierze są to dialogi – choć ich barokowa konstrukcja ma naśladować słowotok tarantinowskich bohaterów, brakuje w nich polotu i błyskotliwości. Dialogi Tarantino kipią energią, finezyjną wulgarnością i absurdalnym dowcipem, tempem i temperaturą przypominają pędzącą lawę. Pogawędki bohaterów Goddarda raczej leniwie się sączą, czasem ocierając się wręcz o pustosłowie i niepotrzebnie przedłużając sceny.

W "Źle się dzieje w El Royale" Drew Goddard nie zaproponował niczego szczególnie nowatorskiego czy zaskakującego. Nie zdecydował się na wyraźny pastisz czy stanowcze przełamywanie schematów, które mogłyby nadać produkcji niezbędny ładunek emocjonalny. Jednak sprawnie operując gatunkowymi kliszami i bazując na autorskim scenariuszu zrealizował wciągający, przyjemny dla oka film, który powinien zainteresować każdego, kto lubi styl retro, kryminalne zagadki i postmodernistyczne zabawy.
Reżyseria
Dystrybutor
Premiera
12-10-2018 (Polska)
03-10-2018 (Świat)
4,0
Ocena filmu
głosów: 1
Twoja ocena
chcę zobaczyć
0 osób chce go zobaczyć
dodaj do ulubionych
0 osób lubi ten film
obserwuj
0 osób obserwuje ten tytuł
dodaj do filmoteki
0 osób ma ten film u siebie

dodaj komentarz

Możesz pisać komentarze ze swojego konta - zalogować się?

redakcja strony

Duster