duża fotografia filmu Nie jestem czarownicą
Miniatura plakatu filmu Nie jestem czarownicą

Nie jestem czarownicą

I Am Not a Witch

2017 | Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Zambia | Dramat | 90 min

Wykorzenione

W ostatnich latach na portalach internetowych pojawiały się informacje o procederze odnośnie oskarżonych o czary mężczyznach, kobietach i dzieciach. Ghana, Nigeria, Tanzania, Zambia. Właśnie o praktykach stosowanych w Zambii wobec rzekomych czarownic opowiada historia przedstawiona przez Rungano Nyoni. Reżyserka i scenarzystka obrazu docenionego na tegorocznym wręczeniu nagród BAFTA w kategorii najlepszego debiutu przedstawia losy dziewczynki (w tej roli naturalna Margaret Mulubwa) oskarżonej z błahego powodu (kobieta, która spotkała ją na drodze, potknęła się i przewróciła, wylewając wodę z balii) o czary. Jedna skarga wystarczyła, by reszta mieszkańców wioski wmawiała funkcjonariuszce miejscowego posterunku, że dziecko jest czarownicą. Co więcej, jeden z rzekomych świadków opowiadał, jak miał stracić rękę z winy dziewczynki, by również nie móc chodzić po wodę, tak jak główna oskarżycielka. Cała historia okazała się jednak snem. Można odnieść wrażenie, że władze ochronią dziecko, jednak policjantka dzwoni do Bandy (Henry B.J. Phiri), który sprawuje niejasno określoną funkcję pracownika rządu. Dziewczynka trafia pod jego opiekę, a zostaje umieszczona w społeczeństwie czarownic, pośród innych kobiet wcześniej skazanych za czary. Zostaje oznaczona, a zakres jej ruchów określa wstęga długa na kilometr, umieszczona na wielkiej szpuli. Jeśli wstęga zostanie przecięta, dziecko zamieni się w kozę. Podejmuje decyzję, aby przyznać się do bycia czarownicą i od tej pory ma służyć rządowi.

Warto zwrócić uwagę, że pomimo wykluczenia, grupa kobiet jest określana społecznością, jednak nie posiada prawa do swobodnego przemieszczania się, czy decydowania o sobie. Praca na roli często wykracza poza siły starszych i spracowanych kobiet. Uczą jednak dziewczynkę bycia czarownicą, właśnie choćby przez oznaczenie jej piętnem – blizną na czole, która ma być jak tatuaż, co przywodzi na myśl średniowieczne szukanie znamion u oskarżonych o czary na terenie Europy. Jedna z kobiet nadaje dziecku imię Shula, co oznacza „wykorzenioną, wyrwaną z korzeniami”. Imię doskonale oddaje charakter dziewczynki, ponieważ została wyrzucona z pierwotnego grona. Nowe imię ma przynieść szczęście. Trudno jednak ocenić, czym ma być szczęście  dla czarownicy, skoro pojawia się zdanie, że „ nie wiadomo, czy czarownice są smutne czy wesołe”.


Takie wnioski z obserwacji wyciąga przewodnik oprowadzający turystów, którzy mogą robić zdjęcia czarownicom, a sama czynność przypomina wizytę w zoo. Skoro czarownice są uwiązane na wstęgach i poruszają się w ich obrębie, czy już nie stały się kozami? Druzgocące jest podejście turystki, która stwierdza, że Shuli poprawi humor wspólne zdjęcie. Reszta niemych obserwatorów wydaje się odczuwać dyskomfort, jednak nie zostały pokazane podjęte żadne działania mające na celu uratowania kobiet z ich więzienia.

Shula jest milcząca i ta cisza po części prowadzi do jej zguby. Raz próbuje ucieczki, ale złapana i postraszona przemianą w kozę, przyjmuje swój los, chociaż stara się wyrażać swój sprzeciw wobec Bandy, kiedy wożona na sądy, zamyka się w autobusie i nie chce nikogo wpuścić. Nie reaguje także na prośbę o sprowadzenie deszczu. Dziewczynka jest zamknięta w sobie i wyraźnie przestraszona otoczeniem, ponieważ tłum często stosuje wyzwiska i oskarżenia wobec czarownic. Od takiego traktowania nie uwolniła się także żona Bandy, która była czarownicą, ale posłuszna mężczyźnie w końcu zasłużyła na szacunek i małżeństwo – w jej mniemaniu związek powinien zagwarantować jej uznanie w społeczeństwo, czego jednak nie doświadcza, ponieważ mimo zapewnień kierowanych do Shuli, kobieta poza domem wciąż nosi wstęgę. To postać tragiczna, w dalszym ciągu tkwi w okowach przesądów, nie wpuszcza dziewczynki za próg, póki nie wyleje dżinu, aby wpuścić tylko dobre duchy.

Kolejnym aspektem wskazującym wyraźne dysproporcje w afrykańskim państwie jest przepych bogato urządzonego wnętrza w domu Bandów i liczna rodzina jednego z oskarżonych o kradzież, zamieszkująca tak mały dom, że mężczyzna pyta, czy to nie autobus. Same sądy to zebranie ludności, oskarżonych, powoda, Bandy i Shuli jako tej, która ma wskazać winnego, odbywające się pod gołym niebem. W takiej scenerii komiczny dzwonek telefonu poszkodowanego, czy konsultacja dziecka z jedną z kobiet (nazywaną babcią) to groteska ukazująca absurd całej sytuacji i systemu, który krzywdzi praktycznie wszystkich zainteresowanych. Typowanie winnego nacechowane jest takimi samymi stereotypami, jak oskarżanie o czary. Trafienie wyniku to przypadek losowy, ale pieczętuje los Shuli jako czarownicy.

Dysonans powiększa się, gdy dziewczynka i jej opiekun pojawiają się w programie telewizyjnym. Prowadzący show próbuje przeprowadzić wywiad z onieśmieloną kamerami Shulą, jak zapewnia z wyprzedzeniem Banda. Wykorzystuje czas antenowy na reklamę jajek, które mają poprawić jakość życia spożywających. Marketing krytykuje jeden z widzów, który zwraca uwagę, że dziecko nie chodzi do szkoły. Dopiero po takiej interwencji i jawnym sprzeciwie, dziecko ma szansę rozpocząć naukę, co nie trwa jednak długo.

Najważniejsze jest spełnianie obowiązków. Wynagrodzenie, czyli alkohol i owoce, trafiają także do starszych kobiet, co powoduje rozłam. Część z nich chce polegać na dziewczynce i zakupić peruki, by przykryć znamię na czole. Mają przypominać celebrytki. Towar dostarcza żona mężczyzny, który niesłusznie oskarżył jedną z czarownic.

Błędem Shuli było milczenie podczas stawiania oskarżeń - nie potwierdziła, ale też nie zaprzeczyła, że jest czarownicą. Dla Bandy to było znaczące. Kobieta, która kłóciła się z fryzjerką, zgłaszała jawny sprzeciw, jednak obie czarownice wciąż tkwiły w założonym dla nich obozie.

Rytuały są istotne w kontekście wierzeń, co Nyoni podkreśla w całym filmie. Podczas weryfikacji, czy dziewczynka jest czarownicą, obrzęd odprawił szaman. Sama Shula próbowała sprowadzić deszcz. Niestety, ulewa spadła za późno. Ceremonia jej pochowania jest wymowna i opiewa w smutną pieśń, jedną z wielu, jakie znają współczesne afrykańskie wiedźmy.

David Gallego zrealizował zdjęcia, które w dużej części produkcji sprawiają wrażenie dokumentu, obserwacji niepokojącego zjawiska. Część z kadrów to doskonałe, poetyckie fotosy, obrazujące bezzasadność stosowanych metod. Aranżacja muzyczna i wykorzystane utwory klasyczne przez kompozytora Matthew Jamesa Kelly’ego wprowadzają odpowiednią atmosferę i stanowią oprawę uzupełniającą pracę Gallegi.

Oprócz nagrody Brytyjskiej Akademii Sztuk Filmowych i Teatralnych, film zdobył trzy statuetki BIFA (British Independent Film Award), również dla reżyserki i debiutu oraz dla producentki, Emily Morgan. Produkcja była nominowana w jeszcze siedmiu kategoriach, w tym dla najlepszej aktorki, za najlepsze zdjęcia i muzykę. Przejmujący obraz otrzymał także nominację do nagród Film Independent i Satelity w katagorii najlepszy film zagraniczny.

Reżyseria
Dystrybutor
Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
Premiera
20-04-2018 (Polska)
5,0
Ocena filmu
głosów: 1
Twoja ocena
chcę zobaczyć
0 osób chce go zobaczyć
dodaj do ulubionych
0 osób lubi ten film
obserwuj
0 osób obserwuje ten tytuł
dodaj do filmoteki
0 osób ma ten film u siebie

dodaj komentarz

Możesz pisać komentarze ze swojego konta - zalogować się?

redakcja strony

Duster