Spotkania i filmy 24. Kina na Granicy
Ewa Balana | 13 dni temuŹródło: Filmosfera, foto Ewa Balana
24. Przegląd Kino na Granicy w Cieszynie i Czeskim Cieszynie udało się zorganizować w majówkę, trochę rozszerzoną, bo festiwal rozpoczął się już w piątek 29 kwietnia br. rano. W ciągu 5 dniu pokazano ponad sto filmów, odbyło się mnóstwo spotkań z twórcami i aktorami, wiele imprez towarzyszących, w tym stały cykl Literatura na Granicy.

Uroczyste otwarcie festiwalu miało miejsce w piątek wieczorem. Na scenie w Teatrze im. A. Mickiewicza pojawili się licznie organizatorzy z dyrektorką przeglądu Jolantą Dygoś i dyrektorami artystycznymi Łukaszem Maciejewskim i Martinem Novosadem na czele. Burmistrzynie Cieszyna - Gabriela Staszkiewicz i Czeskiego Cieszyna - Gabriela Hřebačková dokonały symbolicznego otwarcia 24. Kina na Granicy. Pierwsza z nich wspomniała, że mamy piękne dwumiasto z nowymi nasadzeniami i ulicą Głęboką po remoncie i uprzedziła, że w przyszłym roku będzie rozkopany rynek. Burmistrzynie zaprosiły publiczność na fantastyczne filmy.



Łukasz Maciejewski i Martin Novosad pokrótce przedstawili program 24. Kina na Granicy. Łukasz Maciejewski określił, to co w nim  najważniejsze jednym słowem - "dialog" (międzypokoleniowy i między widzami a twórcami). Zapowiedział przyjazd do Cieszyna i Czeskiego Cieszyna ok. stu twórców filmowych i pokazy dużo ponad stu filmów, w tym dziesięć projekcji przedpremierowych. Martin Novosad oprócz programu przedstawił twórców filmu otwarcia "Pożar byłby lepszy" - reżysera Adama Kolomana Rybanský'ego, aktora Vladimíra Škultéty'ego, producentkę Evę Pavlíčkovą i producenta Pavla Váchę. Po pokazie filmu poprowadził z nimi rozmowę. Była to polska i czeska premiera tego obrazu. Film został już pokazany na Berlinale, ale nie ma go jeszcze w dystrybucji kinowej. "Pożar byłby lepszy" to opowieść o pewnym wypadku w małej czeskiej miejscowości, który zostaje uznany za akt terrorystyczny i wzbudza strach w mieszkańcach do tego stopnia, że zamykają się oni w domach i obawiają swobodnie przemieszczać. Głównymi bohaterami są strażacy z ochotniczej straży pożarnej, którzy starają się zapewnić mieszkańcom bezpieczeństwo i porządek. Film opowiada o "pięciu dniach wielkanocnych i wtorkowym otrzeźwieniu". Przedstawione są w nim ciekawe tradycje wielkanocne, w tym zwyczaj "chłostania". W poniedziałek symbolicznie chłopcy dziewczęta (a po południu dziewczęta chłopców) uderzają plecionkami z gałązek wierzby. Ale głównym tematem są relacje międzyludzkie, w tym przyjaźń mężczyzn i relacja ojcowsko-synowska dwóch głównych bohaterów. Film był kręcony w szczycie lock downu, kiedy powiaty były zamknięte, w małej miejscowości. Statyczne, długo wyczekiwane ujęcia kamery dają wrażenie zamknięcia i spokoju. Powstała komedia, w której przemieszane są elementy dramatyczne, ale ta konstrukcja była niezamierzona. Film bardzo spodobał się cieszyńskiej widowni, która dobrze się przy nim bawiła.



Innym filmem z sekcji Nowe Filmy, pokazanym w piątek była "Wiadomość o ocaleniu umarłego" w reżyserii Václava Kadrnki. Jest to dramat zainspirowany autentyczną historią reżysera i jego ojca. Opowiada o tragedii rodziny. Ojciec jest w śpiączce, a dorosły syn i matka odwiedzają go, próbując tak do niego przemawiać, aby się wreszcie obudził. W filmie akcja jest statyczna a dialogi bardzo oszczędne (powtarzalne słowa, strzępki rozmów telefonicznych), ale całość jest interesująca ze względu na tematykę i warstwę wizualną, która jest wyjątkowo estetyczna, ma przekaz artystyczny. Muzyka skłania do refleksji i podkreśla klimat filmu.

Jedną z polskich produkcji z sekcji Nowe Filmy pokazanych w Cieszynie była "Zupa nic". Po projekcji odbyło się spotkanie z reżyserką Kingą Dębską, producentem Zbigniewem Domagalskim i aktorem Adamem Woronowiczem, które poprowadziła Ola Salwa. Obraz bardzo podobał się publiczności. Jest to komedia zbudowana z anegdot, której akcja rozgrywa się w PRL-u. Film został nazwany "dramedią" na jednym z amerykańskich festiwali i być może dobrze określa to jego charakter, bo jednak opowiada o czasach, w których żyło się trudno. Kinga Dębska miała jednak potrzebę powrotu do czasów, kiedy wszystkiego było mało (mniej). Film kręcony był w czasie pandemii, co wpłynęło na wybór lokalizacji. Zdjęcia zostały nakręcone m.in. w Żyrardowie na jednym z osiedli z wielkiej płyty, gdzie nic się nie zmieniło. Balaton zaś udawał Zalew Wiślany. Mieszkanie zbudowane na hali zostało urządzone z pietyzmem i wszelkimi detalami przez świetnego scenografa Wojciecha Żogałę. Dziewczynki grające główne role dziecięce zostały wybrane z ponad 500 kandydatek. Świetnie poradziły sobie na ekranie. Na zakończenie obdarowały wszystkich z ekipy laurkami. W filmie zabrzmiał kultowy utwór "Dziewczyna o perłowych włosach" węgierskiej grupy Omega. Adam Woronowicz szczególnie o niego zabiegał u producenta i się udało.



Główna debata tegorocznego Kina na Granicy toczyła się po pokazie filmu "Piosenki o miłości" w reżyserii Tomasza Habowskiego pod hasłem "Jakie piosenki (historie) chcemy oglądać w polskim kinie?". Była to w zasadzie dyskusja o kondycji i perspektywach rozwoju polskiego kina, która odbywa się w Cieszynie chyba już tradycyjnie. Wzięło w niej udział liczne grono osób: Jowita Budnik (tylko przez chwilę), Tomasz Schuchardt, Adam Woronowicz, Tomasz Ziętek, Kinga Dębska, Konrad Aksinowicz, Janusz Zaorski, Krzysztof Lang, Zbigniew Zamachowski, Gabriela Muskała, Bartosz Blaschke, Weronika Bilska, Tomasz Włosok, Tomasz Habowski i prowadząca Magda Miśka-Jackowska. Podczas debaty padło wiele ważnych stwierdzeń, uczestnicy mówili o swoich obserwacjach i wrażeniach. Kinga Dębska podkreśliła, że świat się zmienia, ludzie mniej chodzą do kina, co ją martwi, a poza tym ma wrażenie, że stajemy się krajem smutnych ludzi. Janusz Zaorski mówił, że najbardziej boi się doraźności w kinie. Wskazał na niepokojące zjawisko, jakim jest pomysł komitetu organizacyjnego FPFF w Gdyni, by zrezygnować z nagrody za reżyserię. Mówił o odchodzeniu od kina reżyserskiego, gdyż z czasem to producenci, czy kierownicy produkcji stają się coraz bardziej decyzyjni jeśli chodzi o obsadę i ostateczny kształt filmu. Pomimo tego reżyser uważa, że kino polskie jest w bardzo dobrej kondycji. Krzysztof Lang stwierdził, że trzeba robić to, co chce się robić, a myślenie o tym, co widownia chciałaby zobaczyć to droga donikąd.  Kinga Dębska dodała na koniec że twórcy filmowi mają obowiązek być wolnymi w sztuce, niczego nie musieć i że wolność to podstawa.

Piosenki okazały się ważne i w ogóle istotne miejsce miała na 24. przeglądzie muzyka. Ciekawe filmy znalazły się w sekcji Viva Musica. Jednym z nich był obraz w reżyserii Katarzyny Klimkiewicz pt. "Bo we mnie jest seks" poświęcony aktorce Kalinie Jędrusik. Po pokazie z publicznością spotkały się: odtwórczyni roli Kaliny Maria Dębska, współtwórczyni scenariusza Patrycja Mnich, autorka zdjęć do filmu Weronika Bilska oraz aktorka Wiktoria Filus. Film nie jest biografią aktorki, jest wizją scenarzystek, impresją, która zawiera sporo prawdziwych wątków biograficznych, ale jest fikcją, fantazją na temat Kaliny Jędrusik. Dużo inspiracji twórczynie czerpały z czarno-białych filmów z lat 60. Maria Dębska włożyła mnóstwo czasu i wysiłków w przygotowanie się do roli. Obejrzała wszystkie filmy z aktorką, przeczytała jej biografię autorstwa Dariusza Michalskiego, książki Stanisława Dygata, słuchała opowieści różnych osób, które znały Kalinę Jędrusik i stwierdziła, że nie dojdzie do jednej prawdy. Na planie aktorka miała opiekę coacha aktorskiego - Annę Skorupę, która pomagała jej zmienić ciało, pogłębić rolę, pracować nad emocjonalną stroną roli. Jeśli chodzi o śpiewanie, to na początku wpadła w obsesję identyczności, od której z czasem się uwolniła. Wiele tygodni spędziła z zamkniętymi oczami ze słuchawkami. Uważa, że każda piosenka ma miejsce w tej historii, są one idealnie wkomponowane w scenariusz.



W sekcji Viva Musica pokazany został również film dokumentalny "Karel" w reżyserii Olgi Malířovej Špátovej. Film pokazuje ostatni rok życia jednej z największych czeskich gwiazd muzyki rozrywkowej - Karela Gotta. Reżyserka skupia się w nim na życiu osobistym i rodzinnym piosenkarza. Karel Gott ożenił się późno z bardzo dużo młodszą partnerką. Dobiega osiemdziesiątki, a swój czas poświęca głównie rodzinie - żonie i kilkuletnim córkom. Nie przestaje występować, co jest dla niego coraz trudniejsze z uwagi na postępującą, nieuleczalna chorobę. Karel Gott oddaje się też pasji, jaką jest malarstwo i jeszcze nagrywa piosenki z córką. Bardzo dużo jest w filmie materiałów archiwalnych, zarówno z dzieciństwa, wczesnej młodości artysty jak i jego licznych występów.  Wiele nieznanych faktów z jego życia widz może poznać oglądając ten ciepły, osobisty dokument o wielkiej postaci czeskiej muzyki.

Tematykę muzyczną kontynuowało również kino plenerowe na Moście Przyjaźni w dwóch z trzech filmów oglądanych pod gołym niebem - "Muzyka" (reż. Juraj Nvota z 2008 roku) i "Rok diabła" (reż. Petr Zelenka z 2002 roku). Bohaterem tego drugiego filmu jest Jaromír Nohavica i zespół Čechomor. Obraz jest mockumentem.



Oprócz pokazów filmów o muzyce podczas przeglądu odbywało się sporo imprez z muzyką na żywo. W tym roku ulica Střelniční w Czeskim Cieszynie była swojego rodzaju klubem festiwalowym Kina na Granicy. W trzech lokalach  w pobliżu KaSS - Klubie Dziupla, Kamerliku i Bladym Świcie można było posłuchać koncertów (jazz, blues). Browar Zamkowy w Cieszynie zapraszał na imprezy z DJ-ami, a 2 maja 2022 roku na Rynku w Cieszynie zorganizowano polsko-czeski koncert.

W programie tegorocznego przeglądu znalazły się filmy wielkich postaci kina w trzech sekcjach: Jiří Trnka Retrospektywa, Wajda znany i nieznany, Daniel Olbrychski: Aktor Europy. Jeśli chodzi o filmy, w których zagrał Daniel Olbrychski, pokazanych zostało piętnaście produkcji, część znanych (np. filmów Wajdy), ale też mało znanych zagranicznych, jak "Pstrąg" w reżyserii Josepha Losey'a z 1982 roku, po projekcji którego aktor spotkał się z publicznością i rozmawiał z Łukaszem Maciejewskim.

W sekcji Polonica znalazł się film o tematyce ukraińskiej - "Nosorożec" Olega Sencowa, który zgromadził na pokazie liczną publiczność. Film jest koprodukcją ukraińsko-polsko-niemiecką. Oleg Sencow, porwany przez Rosjan z Krymu, przez pięć lat łagru na Syberii czekał na dokończenie tego filmu. Bohaterem jest młody człowiek nazywany "Nosorożcem", który zaczyna karierę jako drobny złodziejaszek i szybko wspina się w hierarchii przestępczej. Akcja filmu toczy się w większości w latach dziewięćdziesiątych na Ukrainie, która rozpoczyna transformację z kraju postsowieckiego w kierunku kapitalizmu. Działają brutalne gangi, a członkiem jednego z nich jest właśnie bezwzględny Nosorożec.

Po projekcji filmu odbyło się spotkanie z Bogumiłem Godfrejowem - autorem zdjęć do filmu. Do roli głównej i jeszcze dwóch drugoplanowych twórcy poszukiwali naturszczyków. Odtwórcę roli Nosorożca znaleźli na ulicy. Jest to postać dość kontrowersyjna (kibic, który umawiał się na ustawki). Ten naturszczyk bardzo zaangażował się w rolę i dostał ją po kilku miesiącach prób. Jak stwierdziła prowadząca spotkanie Ola Salwa "film pokazuje świat, w którym przemoc jest dziedziczona". Film jest bardzo brutalny, mnóstwo w nim agresji, śmierci i ludzkiego cierpienia. Bogumił Godfrejów kręcąc sceny cierpienia Nosorożca inspirował się malarstwem Tintoretta.  Dodał, że Oleg Sencow nie chce już takich filmów robić.



Kino na Granicy to, oprócz pokazów filmowych i spotkań z twórcami i aktorami, mnóstwo imprez towarzyszących. Wśród nich stałe miejsce zajmują Literatura na Granicy, Aktorki czytają dzieciom, czy wspomniane wcześniej imprezy muzyczne. W tegorocznej edycji było również kilka wystaw, wśród nich dwie poświęcone kobietom zasłużonym dla obydwu krajów: wystawa "Niezależne" w KaSS o Polkach i "Czeskie bohaterki" na Zamku Cieszyn. Można było również zobaczyć wystawę prac Adama Sikory "Fałda" w Galerii Ceglanej COK "Dom Narodowy". Sławny operator filmowy, reżyser, scenarzysta, fotograf, malarz jest nie pierwszy raz gościem Kina na Granicy.

Filmem zamknięcia 24. Przeglądu Kino na Granicy był obraz Lecha Majewskiego "Brigitte Bardot cudowna", po którym reżyser spotkał się z publicznością.

Podczas uroczystości zamknięcia festiwalu Łukasz Maciejewski powiedział, że był on sukcesem merytorycznym i frekwencyjnym i że pomogła wspaniała pogoda. Wspomniał, że jest to bardzo zły czas dla Europy i świata, a przegląd okazał się w nim wysepką.

Organizatorzy podziękowali wolontariuszom festiwalu za pracę, a było ich około setki. Publiczność zaprosili na kolejną edycję Kina na Granicy.