Fokus na Kosowo w trakcie 22. MFF Nowe Horyzonty
Ewa Balana | 12 dni temuŹródło: Informacja prasowa
To jedna z najmłodszych kinematografii na świecie, ale jej krótka historia jest odwrotnie proporcjonalna do liczby nagród i pochlebnych recenzji zdobywanych na światowych festiwalach. Kino Kosowa, pełne rozsadzającej ekrany młodzieńczej energii, będzie jednym z bohaterów tegorocznej odsłony Nowych Horyzontów. Rozliczające starsze pokolenia, ale zdecydowanie wypatrujące przyszłości; będące zaczynem nowych idei, niosące ferment, zbuntowane i poszukujące: najciekawsze filmy z Kosowa, które trafią do programu Nowych Horyzontów, to przede wszystkim debiuty i produkcje, za którymi stoją kobiety. Na sekcję Fokus na Kosowo zaprasza jej kuratorka, Małgorzata Sadowska.

Międzynarodowy Festiwal Filmowy Nowe Horyzonty już niedługo ponownie zawita we Wrocławiu: 22. edycja wydarzenia odbędzie się w dniach 21-31 lipca. O tydzień dłużej, do 7 sierpnia, trwać będzie część online’owa festiwalu. Jeszcze do 23 czerwca w sprzedaży dostępne są karnety na stacjonarną odsłonę Nowych Horyzontów. Pełny program 22. NH ogłoszony zostanie 5 lipca.

Kino Kosowa: zastrzyk świeżej krwi

W ramach sekcji Fokus na Kosowo zaprezentowanych zostanie sześć nowych, uznanych na świecie filmów pełnometrażowych i zestaw krótkich metraży, dzięki którym będziemy mogli przyjrzeć się bliżej współczesnej duszy tego kraju.

Wśród wszystkich opowieści szczególnie wyróżniają się głosy kobiet, które usłyszmy w aż czterech spośród sześciu pełnometrażowych filmów. "Ul" Blerty Basholli (2021, Nagroda Jury, Nagroda Publiczności, Nagroda za reżyserię na Sundance), "Vera śni o morzu" Kaltriny Krasniqi (2021, premiera w Wenecji, w sekcji Orrizonti), "Szukając Venery" Noriki Sefy (2021 Nagroda Specjalna Jury w Rotterdamie) oraz "Wzgórze ryczących lwic" Luany Bajrami (2021, premiera w canneńskiej sekcji Quinzainne) bezszwowo łączą lokalne (a z naszej, wschodnioeuropejskiej perspektywy, wręcz swojskie) z uniwersalnym. Bohaterki tych filmów podejmują desperackie próby emancypacji, konfrontują się z matkami, a od córek odbierają lekcję gniewu i nieposłuszeństwa. Czasem w pojedynkę, a czasem tworząc stado bądź rój, wypowiadają służbę patriarchatowi. W ich historiach , jak w soczewce skupiają się nie tylko kwestie feministycznego przebudzenia, ale kluczowe obyczajowe, polityczne i ekonomiczne problemy bezustannie negocjującej swoją tożsamość europejskiej prowincji. A że sami taką jesteśmy i doświadczaliśmy lub doświadczamy podobnych kłopotów ze sobą, w tych opowieściach poczujecie się jak w domu.

W ramach sekcji kosowskiej zaprezentowany zostanie także znakomity film, który przypomina o fatum niedawnej wojny. Ale choć kosowscy twórcy na wiele sposobów dotykali wojennych traum, to opowieść o brutalnej wojnie z lat 1998/1999 w sekcji Fokus na Kosowo będzie toczyć. "Serb. Głębina Dwa" to wstrząsający dokumentalny esej, prolog do prezentowanego w nowohoryzontowym konkursie "Ładunku" (18. NH), mocne uderzenie we własne piersi. Kino rozliczeniowe tej wagi i jakości wciąż bywa rzadkością. Ognjen Glavonić, bo o nim mowa, rekonstruuje tu trasę tajnego transportu – ciężarówki wiozącej ciała zabitych kosowskich cywilów. Ale to także rekonstrukcja zbrodniczego systemu, który zaprojektował zarówno morderstwo, jak i jego tuszowanie.

Nierozerwalnie złączony z wojną temat uchodźctwa pojawi się m.in. w "Wygnaniu" Visara Moriny (2020, premiera na Berlinale), który wyciska z niego zaskakujące konflikty i emocje. Kryzys tożsamości pozornie zasymilowanego w Niemczech Kosowara ubiera bowiem w konwencję dusznego thrillera. Bohater: dobrze sytuowany, ożeniony z Niemką, osadzony w zawodowym sukcesie, zaczyna uważać się za ofiarę hejtu motywowanego jego pochodzeniem. Gdzie kończy się realistyczna ocena sytuacji, a zaczyna paranoja? Gdzie asymilacja przechodzi w symulację? Morina zaciera tę granicę, oprowadzając nas po najmroczniejszych zakamarkach migranckiego umysłu.

„Tematy, które porusza nowe kino z Kosowa nieoczekiwanie okazują się tymi zajmującymi nas dziś najżywiej i poruszającymi najmocniej. To zastrzyk świeżej krwi w przewidywalnym obiegu europejskiego kina i niezmywalny ślad na globusie, artystyczna niepodległość, której nie można nie uznać. Cieszę się, że ów ferment narodził się na skrawku mapy, którego burzliwą historię, ambicje i błędy współdzielimy. Na naszych oczach spełniają się wschodnie obietnice” – mówi Małgorzata Sadowska.
POWIĄZANIA Luàna Bajrami