Weekendowa Filmosfera #89
Sylwia Nowak-Gorgoń | 29 dni temuŹródło: Filmosfera
Kolejny weekend, który może stać się świetną okazją, aby nadrobić zaległości filmowe. Nie trzeba nawet wychodzić z domu ;) Oto nasze propozycje filmowe, które znajdziecie na popularnych platformach streemingowych.

Animowany piątek z „Gnijącą panną młodą” (2005), reż. Tim Burton [#NETFLIX, #RAKUTEN]
Powszechnie wiadomo, czego można się spodziewać w filmach Tima Burtona: nastroju grozy, czarnego humoru, niezrozumianych przez otoczenie bohaterów, wszelkiej maści dziwolągów z kościotrupami i innymi przybyszami z zaświatów włącznie. Tego wszystkiego nie brakuje również w „Gnijącej pannie młodej”. Animacja została wykonana metodą poklatkową, dając wyborny efekt wizualny. Oryginalny pomysł na fabułę i zdumiewający świat umarłych, wykreowany w szalonej głowie Tima Burtona, to główne atuty „Gnijącej panny młodej”. Akcja tej animowanej historii toczy się w XIX wieku. Victor (Johnny Depp) ćwicząc przed oświadczeniem się swojej ukochanej Victorii (Emily Watson), przypadkiem oświadcza się nieżyjącej dziewczynie (Helena Bohnam Carter). Trafia do świata zmarłych, gdzie jego nowa „wybranka” planuje go poślubić… Znamienny jest fakt, iż burtonowski podziemny świat osobników wąchających kwiatki od spodu jest bardziej kolorowy, weselszy i w istocie bardziej… żywy, niż realia, w jakich żyją ludzie, którzy nie wyzionęli jeszcze ducha. Takie rzeczy tylko u Tima Burtona. Katarzyna Piechuta


Przezabawna sobota z „Last Vegas” (2013), reż. Jon Turteltaub [#CINEMAN]
Historia czterech przyjaciół, którzy po ponad 60-letniej przyjaźni spotykają się w Las Vegas, by zorganizować jednemu z nich niezapomniany wieczór kawalerski to bardzo dobry i pełen optymizmu film komediowy. Największym atutem filmu jest bardzo lekki, bezpretensjonalny humor. Zasługa w tym  wielkiej aktorskiej czwórki starszych panów (Morgan Freeman, Kevin Kline, Michael Douglas oraz Robert De Niro), która nie boi się śmiać sama z siebie. Przez cały film widać, że te cztery ikony kina miały wielką frajdę pracując razem (nigdy wcześniej na spotkali się na planie zdjęciowym). Czuć też pomiędzy nimi niesamowitą chemię i odrobinę rywalizacji, która tak naprawdę jest motorem napędowym całego filmu. „Last Vegas” to film o prawdziwej, męskiej przyjaźni, w której jest miejsce na śmiech, zabawę, ale także na złość, smutek i łzy. To też film o tym, że współczesny kult młodości jest stanowczo przereklamowany. A życie nie kończy się z pierwszym siwym włosem, czy pierwszą tytanową endoprotezą biodra. Scenarzyście Danowi Fogelmanowi udało się niemożliwe. Z historii bez potencjału, stworzył film z wyjątkowo pozytywną energią, bawiący do łez. Sylwia Nowak-Gorgoń


Dramatyczna niedziela z „W imię ojca” (1993), reż. Jim Sheridan [#NETFLIX, #CHILI]
Jim Sheridan to reżyser, którego filmy warto oglądać. „W imię ojca”, jeden z najlepszych jego obrazów, pokazuje w całej okazałości brutalność i niesprawiedliwość świata, w którym przyszło nam żyć. Ten przejmujący dramat został oparty na prawdziwych wydarzeniach, przez co jego wydźwięk jest jeszcze bardziej wstrząsający. Opowiada o przeżyciach Gerry’ego Conlona (Daniel Day-Lewis), dorastającego w Belfaście lat 70-tych, wstrząsanego raz po raz zamachami terrorystycznymi. Chłopak był drobnym złodziejaszkiem, w końcu jednak popadł w konflikt z IRA. Po przyjeździe do Anglii został oskarżony o udział w zamachu bombowym, za co sąd skazał go na dożywocie. Wraz z synem aresztowano i uwięziono także jego ojca, Giuseppe (Pete Postlethwaite). Zaczyna się walka o udowodnienie niewinności. Niewątpliwym atutem filmu „W imię ojca” są rewelacyjne wprost kreacje Daniela Day-Lewisa i Pete’a Postlethwaite’a. Możemy obserwować przemiany, jakie zachodzą w granych przez nich bohaterów, a także złożone relacje na linii ojciec-syn. Sheridanowi jak zwykle udało się oddać realizm wydarzeń – oglądając film nie sposób oprzeć się wrażeniu, że tak naprawdę każdy z nas może kiedyś paść ofiarą systemu i zostać niesłusznie skazany. Katarzyna Piechuta