Weekendowa Filmosfera #90
Katarzyna Piechuta | 15 dni temuŹródło: Filmosfera
Za oknem prawdziwie listopadowa pogoda. Jeśli zimno, deszcz i wiatr zmuszą nas do pozostania w domu, przydałby się jakiś dobry film na wieczór. Dlatego śpieszymy z rekomendacjami – jak co tydzień podpowiadamy, co warto wybrać spośród tytułów dostępnych na popularnych platformach streamingowych.

Przygodowy piątek z „Rayą i ostatnim smokiem” (2021), reż. Don Hall, Carlos López Estrada [#CHILI, #RAKUTEN]
Waleczna księżniczka Serca – Raya (zwana przez swego ojca Kropelką) będzie musiała odnaleźć ostatniego smoka oraz przemierzyć pięć królestw w poszukiwaniu kawałków kamienia. W ten sposób może uratować cały świat, a w tym również swój mały, to znaczy swojego ojca. Znakomita animacja, w której wszystkie elementy składowe są na najwyższym poziomie. Mocne przesłanie, poruszająca muzyka, zapierająca dech w piersi grafika, znakomicie nakreślone charaktery, świetny humor (zobrazowany plan odzyskania piątego elementu Smoczego kamienia o Naymarii może powodować nawracające napady śmiechu), porywające tempo, bardzo dobry polski dubbing na czele z Barbarą Gąsienicą-Giewont jako Rayą i Katarzyną Dąbrowską jako Sisu. „Raya i ostatni smok” to czyste kino przygodowo-apokaliptyczne Dalekiego Wschodu z elementami heist filmu i kina awanturniczego. Doskonała rozrywka. Sylwia Nowak-Gorgoń



Refleksyjna sobota z „Chłopcem w pasiastej piżamie” (2008), reż. Mark Herman [#NETFLIX]
„Chłopiec w pasiastej piżamie” to obraz piękny i wstrząsający zarazem, ukazujący wojnę z perspektywy 8-letniego chłopca, którego ojciec jest komendantem obozu koncentracyjnego. Zaprzyjaźnia się on z żydowskim chłopcem zza drutów kolczastych… Ta odmienna perspektywa – perspektywa dziecka – pozwala widzowi na przyjrzenie się pewnym kwestiom na nowo, myślenie w sposób nieszablonowy, a także dostrzeżenie prostoty i ufności, z jaką dziecko patrzy na świat. Dlatego rzeczywistość wykreowana w filmie jest bardzo kolorowa i w niczym nie przypomina obrazu wojny, jaki znamy z innych filmów. Asa Butterfield, który wcielił się w postać 8-letniego Bruno, mimo swego młodego wieku pokazał, że na wiele go stać. Filmowi zarzuca się brak realizmu – fakt, obraz obozu koncentracyjnego jest daleki od rzeczywistości i nie sposób temu zaprzeczyć. Jednak nie o wierne oddanie realiów w tym filmie chodziło – najważniejsze jest przesłanie, ono zaś jest uniwersalne. „Chłopiec w pasiastej piżamie” niewątpliwie daje do myślenia. Film nie zapewni nam odprężającej rozrywki, za to skłoni do refleksji i z pewnością pozostawi po sobie ślad w naszej pamięci. Katarzyna Piechuta



Słodko-gorzka niedziela z „Małą Miss” (2006), reż. Jonathan Dayton, Valerie Faris [#CHILI, #RAKUTEN]
„Mała Miss” to film bardzo prawdziwy i intrygujący. Jest to niewątpliwie film drogi. Jeden ze sztandarowych gatunków filmowych USA posłużył twórcom filmu do demitologizacji Ameryki. Podróż bohaterów to wędrówka ku odkrywaniu siebie, ale także tego, czym jest instytucja rodziny. Prawdziwa rodzina nie jest taka, jak ta idealna pokazywana w telewizji. Prawdziwa rodzina jest nieidealna, ma swoje problemy, głównie związane z tym, że chce być taka, jak telewizyjny model, ale nigdy taka nie będzie. Rodzina, jaką kreują mass media jest pozbawiona najważniejszego – uczuć i empatii. Jest pięknym, lecz sztucznym wyobrażeniem. Dayton i Faris pokazują, że cała amerykańska kultura popularna jest tworem nienaturalnym, który stanowi niebezpieczeństwo dla zwykłych ludzi. Kultura USA składa się z fast foodów, mitu sukcesu czy właśnie wyborów miss. Wszystko to sprawia, że zwykły człowiek nie jest już podmiotem w swoim świecie, ale staje się przedmiotem. W tym sztucznym świecie wykreowanym przez popkulturę rodzina Hooverów jest powiewem nadziei, że człowiek może pozostać sobą. Nieidealnym, ale prawdziwym. „Mała Miss” to słodko-gorzka komedia z elementami bardzo, bardzo czarnego humoru. Bardzo lekka i przyjemna, jednocześnie poruszająca ważne i aktualne tematy. Pozycja obowiązkowa. Sylwia Nowak-Gorgoń