Weekendowa Filmosfera #95
Katarzyna Piechuta | 21 dni temuŹródło: Filmosfera
Dziś ostatni dzień 2021 roku. Jeśli spędzacie wieczór w domowym zaciszu i macie ochotę na dobry film – podpowiadamy, co warto obejrzeć na popularnych platformach streamingowych. Dla świętujących dzisiaj nie na filmowo – nic straconego, w końcu można jutro lub pojutrze uczcić Nowy Rok dobrym filmem. Tymczasem przedstawiamy ostatnią w tym roku Weekendową Filmosferę i życzymy samych dobrych filmów w nowym roku!

Komediowo-katastroficzny piątek z „Nie patrz w górę” (2021), reż. Adam McKay [#NETFLIX]
Studentka astronomii Kate Dibiasky (Jennifer Lawrence) wraz z jej profesorem doktorem Randallem Mindy (Leonardo DiCaprio) odkrywa, że w stronę Ziemi zmierza kometa, która za pół roku kompletnie zniszczy naszą planetę. Gdy ogłaszają tę okropną nowinę światu, na nikim nie robi to wrażenia. Kate i Randall próbują różnych sposobów, odwiedzają zarówno gabinet beztroskiej prezydent Orlean (Meryl Streep) i jej syna pełniącego funkcję szefa sztabu (Jonah Hill), jak i studia telewizyjne. Uświadomienie ludzi, że zagrożenie jest prawdziwe, okazuje się wyzwaniem niemal niemożliwym do zrealizowania. „Nie patrz w górę” opisywany jest jako komedia – i faktycznie nie brak tu humoru, choć ma on gorzki wydźwięk. W kinie amerykańskim rzadko można uświadczyć dobrych czarnych komedii, a ten film zdecydowanie stanowi chlubny wyjątek. Brawa za odwagę! Ale oprócz elementów komediowych nie brak tu dramatyzmu. Jego oddziaływanie jest silne, bo nie sposób nie zauważyć analogii do naszego rzeczywistego świata i problemu zbliżającej się katastrofy ekologicznej, o której naukowcy przestrzegają od lat, jednak ich głos (zbyt) często pozostaje nieusłyszany. Połączenie komedii i refleksyjnego filmu katastroficznego mogło okazać się kompletną klapą, tymczasem elementy są świetnie wyważone i „Nie patrz w górę” ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Do seansu zachęcić może również doborowa obsada – rzadko zdarza się połączenie dobrego scenariusza, świetnie prowadzonej narracji i takiej plejady gwiazd (Jennifer Lawrence, Leonardo DiCaprio, Meryl Streep, Jonah Hill, Cate Blanchett, Timothée Chalamet). Perełka!   



Romantyczna sobota z „Miłość ma dwie twarze” (1996), reż. Barbra Streisand [#NETFLIX, #CHILI]
Jeśli najdzie was ochota na filmowe romantyczne klimaty w starym dobrym stylu, to „Miłość ma dwie twarze” sprawdzi się znakomicie. Choć obraz nie stał się tak znany, jak inne romantyczne produkcje z lat 90-tych, zdecydowanie jest dobrej jakości przedstawicielem swojego gatunku. Barbra Streisand wyreżyserowała film, jak i wcieliła się w nim w główną rolę – Rose Morgan, profesorkę literatury, wykładającą na uniwersytecie. Rose poznaje Gregory’ego Larkina (Jeff Bridges), profesora matematyki, który już niejednokrotnie zawiódł się na kobietach. Bolesne ciosy zadawały mu zwykle piękności. Między Rose i Gregorym rodzi się przyjaźń, spędzają ze sobą mnóstwo czasu. Dla Gregory’ego Rose jest idealną kandydatką na żonę, jest bowiem zupełnie inna, niż jego poprzednie dziewczyny. Zarówno Barbra Streisand, jak i Jeff Bridges, wykreowali ciekawe postaci, i tych dwoje z przyjemnością ogląda się na ekranie. „Miłość ma dwie twarze” to słodko-gorzki romans z ciekawym pomysłem na fabułę i dobrym aktorstwem. Idealna propozycja na zimowy, mroźny wieczór.



Dramatyczna niedziela z „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” (2017), reż. Martin McDonagh [#HBOGO, #PLAYER]
Niebanalna, intrygująca, okraszona czarnym humorem historia z genialnym aktorstwem – tak można by w skrócie podsumować „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”. To opowieść o samotnej matce, która straciła córkę w wyniku morderstwa, a teraz w niekonwencjonalny sposób szuka sprawiedliwości, i domaga się tej sprawiedliwości od miejscowej policji. Frances McDormand, wcielająca się w postać matki, Mildred Hayes, jest wprost stworzona do takich nietuzinkowych ról silnych, odważnych, czasem nawet nieco szalonych kobiet. W pełni zasłużenie zgarnęła Oscara dla Najlepszej aktorki pierwszoplanowej. Obok Frances McDormand na ekranie bryluje Woody Harrelson (jako szeryf William Willoughby) i Sam Rockwell (jako posterunkowy Dixon). Ten ostatni również został nagrodzony Oscarem – dla Najlepszego aktora drugoplanowego. Jego kreacja to istny majstersztyk. Prawdziwą siłę filmu stanowi jednak scenariusz – bez niego nie byłoby przestrzeni dla aktorów na stworzenie ciekawych postaci. To historia stanowi bazę, na której nabudowana została cała reszta. Świetna fabuła, idealnie dobrana muzyka, fantastyczne aktorstwo. „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” to jeden z najlepszych filmów ostatnich lat.