Piątka Filmosfery - ulubione blockbustery
Sylwia Nowak-Gorgoń | 18 dni temuŹródło: Filmosfera
Lato w pełni. Pogoda nas rozpieszcza, a słońce wręcz nie oszczędza. W okresie letnim w kinach królują lekkie, przebojowe produkcje, które w łatwy sposób plasują się na pierwszym miejscu box officu. W związku z tym Redakcja Filmosfery tym razem stworzyła zestawienie piątki swoich ulubionych blockbusterów. Zapraszamy do lektury.

1. „Titanic” (1997), reż. James Cameron

Jeden z najbardziej znanych filmów na świecie, po tylu latach nadal pozostający na 3. miejscu w światowym box office. Nic dziwnego – film James Camerona to nie tylko tragiczna historia katastrofy statku Titanic, który wyruszył w swój dziewiczy rejs do USA w 1912 roku, ale przede wszystkim przepiękna opowieść o miłości. A przy tym obraz zrealizowany został z ogromnym rozmachem. Fani tego filmu zwykle dzielą się na dwie grupy: tych, którzy uwielbiają romantyczną pierwszą połowę filmu, oraz tych, którzy zachwycają się emocjonującą drugą połową. A historia istotnie jest i piękna, i tragiczna. Rose DeWitt Bukater (Kate Winslet) i Jack Dawson (Leonardo DiCaprio) pochodzą z dwóch różnych światów – on to biedny emigrant, ona arystokratka. Ich losy krzyżują się na pokładzie Titanica, a siła uczucia, które się między nimi rodzi, jest nieokiełznana. Wszystko zmierza jednak nieuchronnie ku jednej z największych katastrof wszech czasów… Należy wspomnieć, że siła oddziaływania „Titanica” nie byłaby tak ogromna, gdyby nie genialni aktorzy, Kate Winslet i Leonardo DiCaprio, którzy stworzyli na ekranie duet idealny. Katarzyna Piechuta

2. „Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły” (2003), reż. Gore Verbinski
Seria filmów o „Piratach z Karaibów” szybko podbiła serca widzów na całym świecie i wpuściła powiew świeżego powietrza do kategorii obrazów opowiadających o piratach. Okazało się, że historie te nie muszą być staroświeckie – mogą stanowić nowoczesną, komediową wariację filmu przygodowego, która będzie w stanie sprostać wymaganiom współczesnego widza. „Klątwa Czarnej Perły” to pierwsza i zarazem najlepsza część serii. Verbinski serwuje w „Piratach…” wszystko to, co powinno się znaleźć w filmie przygodowym, i to na najwyższym poziomie: intrygujący scenariusz pełen humorystycznych dialogów, piękne zdjęcia (aż chce się jechać na Karaiby!), świetną muzykę (Hans Zimmer stworzył dźwiękową kwintesencję pirackich przygód) i w końcu genialne aktorstwo Johnny’ego Deppa i Geoffrey’a Rusha, od których wprost nie można oderwać oczu. Wykreowana przez Deppa przezabawna postać Jacka Sparrowa, wiecznie pytająca „Why is the rum gone?”, stała się popkulturową ikoną. „Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły” to doskonałe kino przygodowe dla całej rodziny – nie dziwi więc, że odniosło taki sukces i ma rzeszę fanów na całym świecie. Katarzyna Piechuta

3. „Sherlock Holmes” (2009), reż. Guy Ritchie
Guy Ritchie zaproponował nam zupełnie świeżą, oryginalną i nieoczywistą ekranizację historii o najsłynniejszym detektywie świata. Jego „Sherlock Holmes” to połączenie dobrego kryminału obfitującego w liczne zagadki i intrygi, z pełną lekkości komedią, w której żarty nie są wymuszone i idealnie wkomponowują się w bieg fabuły. Ponadto Guy Ritchie postanowił nieco unowocześnić realia i zaserwował nam oprawę wizualną rodem z „Matrixa”, z dominującymi odcieniami zieleni i szarości. Film szybko odniósł sukces i, oczywiście, doczekał się kontynuacji. Postać Sherlocka Holmesa w wykonaniu Roberta Downey Jr. to połączenie nonszalancji, błyskotliwości, uroku i intelektu, a obok Iron Mana stała się drugą najbardziej rozpoznawalną kreacją tego aktora. „Sherlock Holmes” to dobre kino przygodowe, które podbiło serca fanów literackiego pierwowzoru i entuzjastów kryminalnych zagadek. Katarzyna Piechuta

4. „Strażnicy Galaktyki” (2014), reż. James Gunn

Chyba największe filmowe zaskoczenie roku 2014. Choć marvelowscy Strażnicy Galaktyki to bohaterowie na pewno mniej znani i pożądani niż Kapitan Ameryka, Iron Man, Thor czy Hulk, to  film James Gunna, sprawił, że każdy kinoman pokochał tą barwną piątkę niesamowitych indywiduów. Peter Quill - międzygalaktyczny poszukiwacz przygód, gadający cwaniak szop Rocket oraz jego szorstki przyjaciel Groot, córka Thanosa, Gamora i żyjący chęcią zemsty Drax Niszczyciel. Świetnie zagrane postacie, które tworzą pomimo wszystko bardzo zgrany zespół. James Gunn stawia w „Strażnikach Galaktyki” na jazdę bez trzymanki. Jest widowiskowo, szalenie, barwnie i przezabawnie. Dodatkowo film posiada jeszcze FENOMENALNĄ ścieżkę dźwiękową, z której Gunn tak naprawdę stworzył szóstego bohatera. Hity lat 60/70/80, „Hooked on a feeling” Blue Swede’a, „Spirit in the sky” Normana Greenbauma, „Ain't no mountain high enough” Marvina Gaye’a & Tammi Terrell i wiele innych) poprzedniego stulecia nadają filmowy niezapomnianego klimatu. Wspaniała podróż przez Galaktykę. Polecam. Sylwia Nowak-Gorgoń

5. „Diuna” (2021), reż. Dennis Villeneuve
Długo wyczekiwany film. Ekranizacji znakomitej, kultowej książki Franka Herberta wydanej w roku 1965 roku. Książki, która zmieniła oblicze powieściowego gatunku science-fiction. Tym razem, trudnej do przełożenia na język filmowy historii rodu Atrydów, którzy przybywają na Diunę, aby zarządzać wydobyciem najcenniejszej substancji we wszechświecie, podjął się nie kto inny jak piekielnie zdolny Dennis Villeneuve („Sicario”, „Pogorzelisko”, „Labirynt”, „Blade Runner 2049”). Według mnie w filmach Kanadyjczyka zawsze tętni podskórnie niezwykłe napięcie, które sprawia, że seans ogląda się bez wytchnienia i z lekkim drżeniem rąk. Tak też jest w trakcie seansu „Diuny”. Majestatyczne, oszałamiające widowisko. Producenci określili „Diunę” wizualno-muzycznym arcydziełem. I nie ma w tym stwierdzeniu  krzty fałszu. Sześć statuetek Oscarów tylko to potwierdza. Majstersztyk melanżu zdjęć i muzyki, który sprawia, że tętno podnosi się z każdym taktem i ujęciem. Poza tym „Diuna” to też porządne aktorstwo. Znane nazwiska nie zawodzą (Timothée Chalamet, Josh Brolin, Oscar Isaac, Stellan Skarsgård , Rebeca Ferguson, Zendaya). Pozycja obowiązkowa. Sylwia Nowak-Gorgoń