logowanie   |   rejestracja
 
W pogoni za Amy (1997)
W pogoni za Amy
Chasing Amy (1997)
Reżyseria: Kevin Smith
Scenariusz: Kevin Smith
 
Obsada: Jason Mewes ... Jay
Kevin Smith ... Cichy Bob
Ben Affleck ... Holden McNeil
Joey Lauren Adams ... Alyssa Jones
Jason Lee ... Banky Edwards
 
Premiera: 1998-01-30 (Polska), 1997-04-04 (Świat)
   
Filmometr: (głosów: 1)
Odradzam 100% Polecam
Ocena filmu:
oczekuje na 5 głosów
Twoja ocena:
 
Recenzja:
 
Miłość w obiektywie Kevina Smitha

Wyobraź sobie taką sytuację: poznajesz fantastyczną osobę, do której od razu poczułeś(aś) to „coś”. W nadziei udajesz się na kolejne spotkanie, by... srodze się rozczarować – Twoja druga połowa jest homoseksualnej orientacji. Porażka. Rozgoryczenie. Żal. Trudno, takie rzeczy się zdarzają, znajdzie się ktoś inny. Ale co wtedy, gdy ta osoba nie daje Ci o sobie zapomnieć? Angażujesz się w przyjaźń, która tylko Cię rani, bo Ty chcesz przecież czegoś więcej. I nawet jeśli w końcu to dostaniesz, może się okazać, że jej (jego) przeszłość stanie na drodze do Waszego szczęścia.

Opisana sytuacja posłużyła Kevinowi Smithowi za kanwę jego filmu pt. „W pogoni za Amy”. Twórca komiksów, Holden McNeil, poznaje koleżankę po fachu, Alyssę Jones. Zauroczony dziewczyną Holden zostaje jednak brutalnie sprowadzony na ziemię – jego wybranka okazuje się lesbijką. I pewnie wszystko toczyłoby się swoim torem, gdyby nie fakt, że Alyssa polubiła Holdena i wcale nie zamierzała rezygnować ze wspólnej znajomości. A ponieważ serce nie sługa, z czasem oboje zakochują się w sobie. Jednakże najtrudniejsze przeszkody znajdują się dopiero przed nimi...

Z powyższego opisu „W pogoni za Amy” może jawić się jako komedia romantyczna. Nic bardziej mylnego, choć po prawdzie i takie elementy film Kevina Smitha zawiera. To obraz ze wszystkimi charakterystycznymi dla tego reżysera cechami – opiera się przede wszystkim na licznych i bardzo dosadnych dialogach oraz niewybrednym poczuciu humoru. Bohaterowie – jak to u Smitha – są oczywiście do bólu zwyczajni (a przez to i prawdziwi), ich problemy także zdają się być po prostu ludzkie. Historia Holdena i Alyssy opowiedziana jest z męskiej perspektywy i moim zdaniem niezwykle trafnie ukazuje rozterki, z jakimi pewnie większość mężczyzn się w swoim życiu mierzyła (Smith zresztą wykłada je na tacy w trakcie swojego epizodu, w którym tradycyjnie pojawia się jako Cichy Bob). Bo czy tak naprawdę, panowie, nigdy nie zastanawialiście się nad seksualną przeszłością swojej partnerki? Z jednej strony nie chce się tego wiedzieć, z drugiej jednak coś ogromnie kusi, by o nią zapytać. Po co, przecież liczy się tu i teraz, prawda? Niestety, ta wiedza jest przez nas pożądana, choć towarzyszy jej świadomość, że po jej zdobyciu bardzo możemy pragnąć cofnąć czas... Przypadek Holdena okazał się jeszcze bardziej złożony, bowiem Alyssę poznał podczas homoseksualnego epizodu jej życia, co już samo w sobie stanowiło dla niego poważny problem. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej, gdyż prawdziwy test dla męskiej dumy McNeila miał dopiero nadejść wraz z okryciem przez niego nieciekawej przeszłości Alyssy. W tym kontekście łatwo mi było identyfikować się z bohaterem, demony, z którymi przyszło mu się mierzyć okazały się mi całkiem znajome. Do tego, jak napomknąłem wyżej, Kevin Smith ubrał tę historię w zwyczajne szaty, co wytworzyło uczucie bliskości z odbiorcą. Bohaterowie klną na potęgę, dosadnie wyrażają swoje myśli, przy tym prowadzą zupełnie zwyczajne, przeciętne życie. Ja to kupuję, choć zaznaczam, że mam słabość do specyficznej twórczości Smitha, z jego rubasznym poczuciem humoru na czele. Dialogi „W pogoni za Amy” wywoływały u mnie wybuchy śmiechu, lecz zdarzały się także (auto)refleksyjne fragmenty, podszyte delikatną nutą wzruszenia (choć na szczęście nie typowo ckliwego, jakiego dostarczają dzisiejsze komedie romantyczne). Natomiast analizując całość okazuje się, że ta produkcja ma słodko-gorzki wydźwięk, z naciskiem jednak na ten drugi składnik...

Przyznam, że w „W pogoni za Amy” znalazłem wiele z siebie samego, przez co ten obraz tak mi się spodobał. Jeśli ktoś nie miał wcześniej styczności z twórczością Kevina Smitha, powinien być świadomy, że zetknie się z tzw. filmem „gadanym”, w którym w gruncie rzeczy niewiele się dzieje, zaś głównym środkiem wyrazu są rozwlekłe, często wulgarne, czasem prostackie, ale – przede wszystkim – autentyczne dialogi. Dla mnie rewelacja!
autor:
Łukasz Kucharczyk
ocena autora:
dodano:
2011-09-19
Dodatkowe informacje:
 
O filmie
Pełna obsada i ekipa
Wiadomości [0]
Recenzje
  redakcyjne [1]  
  internautów [0]  
dodaj recenzję
 
Plakaty [1]
Zdjęcia [1]
Video
 
DVD
 
dodaj do ulubionych
 
Redakcja strony
  Arkadiusz Chorób
  Radosław Sztaba
  Duster
  MJ Watson
dodaj/edytuj treść
ostatnia modyfikacja: 2013-10-15
[odsłon: 3921]
Zauważyłeś błędy na stronie?
Napisz do redakcji.
 

Kinomania.org
 

kontakt   |   redakcja   |   reklama   |   regulamin   |   polityka prywatności

Copyright © 2007 - 2012 Filmosfera