Piątka Filmosfery - najlepsze animacje Disneya
Sylwia Nowak-Gorgoń | 17 dni temuŹródło: Filmosfera
Disney stawia obecnie na odświeżanie swoich najpopularniejszych animacji filmowych. Aż 19 bajek będzie miało również swoją wersję aktorską. Polityka wytwórni budzi duże kontrowersje. „Aladyn”, który miał premierę w maju może uspokoić nastroje. Film w reżyserii Guya Ritchiego, pomimo niepewności fanów, stał się hitem kinowym i zbiera wysokie noty wśród recenzentów. Z tej okazji przedstawimy najlepsze produkcje animowane Disneya według redaktorów Filmosfery.

1. „Król Lew” (1994), reż.Rob Minkoff, Roger Allers
„Król Lew” to film-legenda. Ta jedna z najbardziej rozpoznawalnych disney’owskich bajek bazuje na świetnym scenariuszu, dzięki czemu historia Simby i innych lwich bohaterów jest niezwykle wciągająca. „Król Lew” trochę się już oczywiście zestarzał w ciągu 25 lat, które minęły od czasu jego premiery, jednak nie można odmówić filmowi ponadczasowości – zawarte w nim przesłania odwołują się bowiem do uniwersalnych wartości, dzięki czemu film ma szanse pozostać wiecznie żywy. Nie sposób nie wspomnieć także o fantastycznej muzyce Eltona Johna i Hansa Zimmera, która, obok filmu, również stała się kultowa. Warto odbyć czasem sentymentalną podróż i przypomnieć sobie „Króla Lwa” – na pewno taki seans nie będzie straconym czasem. Katarzyna Piechuta

2. „Herkules” (1997), reż.John Musker, Ron Clements
„Herkules” zajmuje szczególne miejsce wśród animowanych produkcji disney’owskich. Był to jeden z pierwszych filmów, które nie przedstawiały już bajkowego świata pełnego idealnych postaci oraz typowo czarnych charakterów. Tutaj bohaterowie nie są tacy czarno-biali, jak we wcześniejszych produkcjach Disney’a, mają o wiele bardziej złożone osobowości. Ponadto film wprost tryska humorem, przez co nie pozwala nudzić się nawet przez minutę. Pomysł twórców na sięgnięcie do greckiej mitologii okazał się strzałem w dziesiątkę. Film opowiadający o losach wykradzionego z Olimpu Herkulesa zapewnia inteligentną rozrywkę nie tylko dla najmłodszych. Katarzyna Piechuta

3. „Mulan” (1998), reż.Tony Bancroft, Barry Cook
Pełnometrażowe animacje disney’owskie od zawsze opierały się na rozbudowanej fabule (często będącej adaptacją baśni), bogato wyposażonej w elementy typowo bajkowe: księżniczki, zamki, złe czarownice, królewiczów, wróżki… ale nie każda produkcja wpisywała się w ten schemat. „Mulan” to nie kolejna historia o księżniczce w opałach, którą tylko książę może wybawić z opresji – tutaj ten klasyczny wzorzec został obrócony o 180 stopni. Tym razem to kobieta, główna bohaterka, bierze sprawy w swoje ręce. „Mulan” to opowieść o silnej, choć młodziutkiej jeszcze Chince, która nie jest zdana na łaskę mężczyzn i sama potrafi radzić sobie z przeciwnościami losu – w zasadzie więc bajka ma nieco feministyczny wydźwięk. Co ważne, pokazuje ona małym fankom Disney’a alternatywny rodzaj bohaterki, z którą mogłyby się utożsamiać. Swobodnie film można polecić również dorosłym – „Mulan” to porządne kino sensacyjne, okraszone przy tym w polskiej wersji językowej świetnym dubbingiem: Jolancie Fraszyńskiej bardzo dobrze udało się „wcielić” w postać Mulan, zaś niezastąpiony Jerzy Stuhr jak zwykle daje popis swoich dubbingowych i komediowych możliwości. Katarzyna Piechuta


4. „Księżniczka i żaba” (2009), reż.Ron Clements, John Musker

„Księżniczka i żaba” to powrót do korzeni animacji. Ukłon w stronę tradycji i legendy Disneya. Tradycyjna technika animacji, to znaczy ołówek, biała kartka i niczym nieskrępowana wyobraźnia twórców udowadnia, że całkiem dobrze może bronić się w dzisiejszych czasach spod znaku nowinek technologii komputerowych. Najistotniejszy w „Księżniczce i żabie” jest fakt, iż po raz pierwszy w historii Disneya księżniczka ma czarny kolor skóry, co jest wydarzeniem bez precedensu, gdyż w ponad 80-letniej karierze wytwórni pojawiła się już księżniczka Indianka, Azjatka, księżniczka z Dalekiego Wschodu, ale nigdy czarnoskóra.. Ale żeby nie było tak różowo, księżniczka tak naprawdę nie jest księżniczką, lecz biedną półsierotą, która pragnie spełnić marzenie nieżyjącego ojca – otworzyć własną, ekskluzywną restaurację. A że jest niezwykle ambitna, nie mamy wątpliwości, że jej się uda. Tiana to wyzwolona, samodzielna, młoda kobieta, rasowa bizneswoman, która przebywa jakże amerykańską drogę: od pucybuta do milionera.  W „Księżniczce i żabie” zobaczymy nie tylko przesłanie „sny mogą się spełniać, ale trzeba im pomóc – ciężką pracą”. Ujrzymy także marzenia, mity i niepokoje współczesnej Ameryki. A to wszystko przy wspaniałych, jazzujących rytmach prosto z serca Luizjany lat 20. i 30. XX wieku. Sylwia Nowak-Gorgoń

5. „Zaplątani” (2010), reż.Nathan Greno, Byron Howard

„Zaplątani” to pięćdziesiąty animowany pełnometrażowy film w historii wytwórni Disneya. . Dynamiczna akcja, smaczne, ale nienachalne nawiązania do kultury masowej, dodatkowo perfekcyjna animacja (zachwycająca jest mimika postaci, która nadaje wielowymiarowości bohaterom) nasycona żywymi kolorami to nie jedyne pozytywne aspekty tego widowiska. Przygody złodziejaszka Flynna Ridera i Roszpunki opowiedziane są z dużą dozą humoru. Gdy w historię wkrada się patos, zostaje on zniwelowany dowcipem. Dlatego historia jest prosta i zajmująca jednocześnie - Flynn trafia do wieży przypadkiem, nieoczekiwanie staje się zakładnikiem Roszpunki, jeśli nie pomoże spełnić jej największego, urodzinowego życzenia, nie odzyska swojego upragnionego chlebaczka i jego zawartości. „Zaplątani” to opowieść o tym, że każdy z nas może spełnić sny, wystarczy wyjść ze swojej wieży. Bo za jej murami czeka lawina przygód, które doprowadzą nas do spełnienia najskrytszych marzeń. Disneyowi udało się stworzyć film nowoczesny, niezwykle piękny (a to coraz rzadsze w dzisiejszej animacji) z bardzo uniwersalnym wydźwiękiem, a przez to ponadczasowy. I dla każdego. Sylwia Nowak-Gorgoń