duża fotografia filmu Love and Friendship
Miniatura plakatu filmu Love and Friendship

Przyjaźń czy kochanie?

Love and Friendship

2016 | Irlandia, Holandia, Francja, USA | Dramat, Romans | 92 min

Jane Austen w nieznanej odsłonie [recenzja DVD]

tofka | 08-05-2017
Lubię ekranizacje prozy Jane Austen, a już „Dumę i uprzedzenie” z 1995 roku darzę miłością szczerą i prawdziwą. „Przyjaźń czy kochanie?” na podstawie noweli tejże pt.; „Lady Susan” budzi natomiast we mnie mieszane uczucia. Intryga, ciekawe postacie, zdrady i humor... wszystko jest na swoim miejscu, a jednak obraz nie do końca wciągnął mnie tak, jak powinien.

Lady Susan Vernon, młoda wdowa, przyjeżdża do spokojnego domu szwagrostwa, żeby przeczekać plotkarską burzę na temat jej niemoralnego prowadzenia się. Wraz z nią po Churchill zaczynają panoszyć się gierki i intrygi. Lady Susan nie zamierza zasypywać gruszek w popiele, jej celem jest „złapanie” dobrej partii dla siebie i dorastającej córki – Fredericki.

Mam wrażenie, że twórcy filmu wyciągnęli z prozy Austen wszystko, co najlepsze. Ciekawa historia, pełna intryg w pogoni za szczęściem, dobrobytem i własnymi pragnieniami. Do tego barwne, zgrabnie nakreślone postacie, w których główne skrzypce gra przerysowanie, ocierające się często o bohaterów groteski. A wszystko to okraszone inteligentnym poczuciem humoru głównie ujawniającym się w charakterystyce postaci. Jest wszystko, co być powinno, a mnie i tak nie opuszcza uczucie, że „Przyjaźń czy kochanie?” jest filmem poprawnym. Czegoś mi brakowało, jakiejś iskry, jakiegoś zapalnika. Uczucie to mogę chyba jedynie tłumaczyć swoimi oczekiwaniami, by spędzić czas przy innej odsłonie „Dumy i uprzedzenia”, czy „Rozważnej i romantycznej”. Tego na pewno nie dostałam i może stąd moje lekkie rozczarowanie obrazem Whita Stillmana. Winny może być też styl powieści przenoszony na ekran – jak „Niebezpieczne związki” „Lady Susan” to powieść epistolarna... i może słabe możliwości ekranizacji listów gdzieś kołatają z tyłu głowy.

Aktorsko jest wyśmienicie. Każda z kreacji zasługuje na brawa. Na ekranie oczywiście bryluje Kate Beckinsale wcielająca się w Lady Susan. Snująca intrygi młoda wdówka jest bardzo naturalna, rola po prostu jak szyta na miarę. Z towarzyszącej głównej bohaterce wyśmienitej ekipie wybija się Tom Bennett w roli trzpiotowatego, a nawet po prostu głupiego pana Martina.

Krajobrazy i wnętrza mogłyby być bogatsze – bo wcześniejsze ekranizacje prozy Austen do tego nas przyzwyczaiły. Nie jest jednak najgorzej, przynajmniej jeśli chodzi o wnętrza i kostiumy. Ciekawy zabiegiem jest zastosowanie didaskaliów przy przedstawianiu postaci „dramatu”, tym bardziej że też stanowią element humorystyczny.

Trudno mi oceniać „Przyjaźń czy kochanie?”. Z jednej strony to bardzo błyskotliwa i inteligentna komedia (których dziś w kinie, jak na lekarstwo), z drugiej to nie Jane Austen w czystej postaci, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Stanie na mocnej trójce, bo obejrzeć warto, ale czy warto wracać?


Recenzja powstała dzięki współpracy z Monolith Video - dystrybutorem filmu na DVD.
ikona redakcja filmosfera
3,0
Ocena filmu
głosów: 1
Twoja ocena
chcę zobaczyć
0 osób chce go zobaczyć
dodaj do ulubionych
0 osób lubi ten film
obserwuj
0 osób obserwuje ten tytuł
dodaj do filmoteki
0 osób ma ten film u siebie

dodaj komentarz

Możesz pisać komentarze ze swojego konta - zalogować się?

redakcja strony

arcio
tofka