Miniatura plakatu filmu Perwersyjny przewodnik po ideologiach

Perwersyjny przewodnik po ideologiach

The Pervert's Guide to Ideology

2012 | Wielka Brytania, Irlandia | Dokumentalny | 134 min

Ideologia jednego człowieka

Paweł Marek | 11-01-2014
 W jednej z moich poprzednich recenzji wspomniałem o tym jak trudno mi przychodzi oglądanie filmów dokumentalnych. Poruszyłem sprawę własnego zaangażowania w przedstawiony temat. Dokument musi przemawiać do mnie tematem i tak też było z „Perwersyjnym przewodnikiem po ideologiach”. Miałem nadzieję, że film ten pokaże mi nowe oblicze popkultury, zmanipulowanej do cna, przesiąkniętej podtekstami i tytułowymi ideologiami. Pełen nadziei zasiadłem w fotelu kinowym i pozwoliłem swojemu umysłowi otworzyć się na prostą logikę. Jakże srogo się zawiodłem, tym co zobaczyłem.

 „Perwersyjny przewodnik po ideologiach” malował się dla przeciętnego widza jak okno, wentyl, coś alternatywnego dla wszechobecnej kultury kiczu i zatracenia w kolorowym tsunami naszych czasów. Reżyser i narrator w jednym postanowił nam pokazać jak daleko jesteśmy od prawdziwych przesłań filmów. Minuta po minucie rozbiera na czynniki pierwsze, wybrane przez siebie dzieła kinematografii, ukazując ich podwójne znaczenie, które w jego ocenie, mogło nam umknąć. Tutaj pojawia się pierwszy, znaczący problem. W sposób aż nazbyt oczywisty, reżyser przedstawia nam jedynie swoją własną ścieżkę przemyśleń. Nie twierdzę, że jest ona błędna, jednak uderza to w widza w najstraszniejszy z możliwych sposobów jakie kino wymyśliło: propagandą. Reżyser nie przedstawia żadnych faktów, jedynie swoje własne przemyślenia, które w jego uznaniu zdają się być czymś oczywistym. Dały mi one wiele do myślenia, nie zaprzeczam, ale nadal jest to sztuczne, a niekiedy nawet bezpodstawne wnikanie w coś, co nie istnieje. Kolejnym wielkim faux pas twórcy jest jego własna osoba. Język angielski jakim operuje jest niemal karykaturalny, więcej czasu spędziłem na próbie zrozumienia co mówi, aniżeli co ma do przekazania. Jestem widzem naprawdę tolerancyjnym, rozumiem, że budżet jest ściśle określony, że własny dokument chce się opowiedzieć samemu. W tym jednak przypadku wypadało zatrudnić profesjonalnego lektora. Drugą irytującą kwestia jest permanentne przeziębienie reżysera. Pociąganie nosem co kilka sekund, wycieranie go w dłoń, irytują tak bardzo że podłokietnik fotela w kinie na długie lata nosić będzie ślady moich palców.

Pomijając minusy produkcji, które są ogromne „Perwersyjny przewodnik po ideologiach" jest filmem który stawia znaczący, jeśli nie milowy, krok w temacie manipulacji obecnej w pop kulturze. Zwraca uwagę na to, czego może nie widzimy, ale w taki czy inny sposób tam jest. Podteksty i metafory w filmie istniały niemal od zawsze. Widz, który zostaje zalany produkcjami bezsensownymi, trafiając na produkcję, która próbuje dać do zrozumienia, że żyjemy jak sterowane roboty, nie zauważa tego i uznaje to za kolejną teorie spiskową nadającą się do kolejnego odcinak „Z Archiwum X”. Właśnie dzięki temu, że "Perwersyjny przewodnik po ideologiach" porusza tę kwestię zyskał moje uznanie, chociaż o entuzjazmie nie mogę mówić. Gdyby autor nagrał film po swoim ataku przeziębienia, zatrudnił lektora, przedstawił nie tylko jego przemyślenia, ale także innych, można by było mówić o filmie ważnym. Nie zrobił tego, co niestety wpędza go do kąta, z którego nie ma już łatwego wyjścia.

Reżyseria
Dystrybutor
Premiera
07-09-2012 (Festiwal Filmowy w Toronto)
06-12-2013 (Polska)
04-10-2013 (Świat)
2,0
Ocena filmu
głosów: 1
Twoja ocena
chcę zobaczyć
0 osób chce go zobaczyć
dodaj do ulubionych
0 osób lubi ten film
obserwuj
0 osób obserwuje ten tytuł
dodaj do filmoteki
0 osób ma ten film u siebie

dodaj komentarz

Możesz pisać komentarze ze swojego konta - zalogować się?

redakcja strony

Mariusz Kłos
vaultdweller
Radosław Sztaba
Agnieszka Janczyk