Bobule
2008 | Czechy | Komedia | 90 min
Miałem niedawno okazję oderwać się od tych wszystkich wielkich, zachodnich produkcji i obejrzeć film stworzony przez naszych południowych sąsiadów, a konkretniej Czechów. Muszę przyznać, że kinematografia w tym kraju poczyniła ostatnimi czasy ogromny krok naprzód i mam wrażenie, że nasi rodzimi twórcy powinni brać z nich przykład. Choć wygląda na to, że i u nas wszystko powoli zaczyna zmierzać w dobrym kierunku, ale do rzeczy.
Film „Młode wino” opowiada historię dwóch drobnych oszustów – Honzy i Jirki, którzy specjalizują się w sprzedawaniu cudzych nieruchomości. I wszystko byłoby pięknie, gdyby policja nie wpadła na ich trop. Po prawdzie dwójka funkcjonariuszy prowadzących śledztwo nie jest zbyt rozgarnięta, ale za to niezwykle uparta, co sprawia że nasi bohaterowie postanawiają uciec z Pragi i ukryć się na wsi, w winnicy dziadka jednego z nich, którego uprzednio wyprawiają na wycieczkę do Argentyny. Obaj mają dopilnować winnicy w czasie jego nieobecności, gdyż ma to być jego ostatnie winobranie, po którym zamierza ją sprzedać. Jirce przychodzi do głowy pomysł, aby nawiązać znajomości ze znaczącymi producentami win w tamtejszym regionie i już teraz sprzedać cały teren. Honza początkowo popierał ten plan, jednak z czasem zmienił zdanie. Wieś, a w szczególności znajomość z Klarą, zupełnie go odmieniają i z zepsutego miejskiego oszusta, zmienia się w osobę pracowitą i odpowiedzialną. Zaczyna również dostrzegać uroki takiego stylu życia i czuje, że w końcu może spełnić swoje marzenia.
Obraz może nie jest zbyt odkrywczy, ale za to jest sympatyczny, dowcipny i lekki. Całą historię potraktowano z przymrużeniem oka, co pozwala śledzić fabułę z niemałą przyjemnością i wielkim uśmiechem na twarzy. Zdarzają się od czasu do czasu dowcipy stare jak świat, jednak są na tyle dobre, że nie psują przyjemności oglądania. Widać, że inspiracją dla Tomása Bariny była przede wszystkim proza Bohumila Hrabala, ale można doszukać się tu również związków z filmem „Dobry Rok” Ridley’a Scotta. „Młode wino” mimo że przedstawia znane schematy, zdaje się być czymś świeżym.
Krótko mówiąc, nie jest to kino wybitne, ale zwyczajnie dobre i warte obejrzenia. W czasach kiedy na świecie trwa nieustanny wyścig szczurów, przyjemnie jest spojrzeć na wiejską sielankę. Tam życie toczy się w zupełnie innym rytmie i mimo że roboty jest pod dostatkiem, nie brakuje czasu na budowanie wartości i związków międzyludzkich, o których tak często zapomina się w pogoni za pieniądzem.