Hollywood w obliczu kryzysu
Mariusz Kłos | 2008-12-30Źródło: interia

Mijający rok może nie był dla Hollywood rewelacyjny pod względem kasowym, ale producenci i tak się cieszą, że kinomani dopisali w obliczu kryzysu finansowego.

 

"Ubiegły rok był rekordowy. Teraz sytuacja ekonomiczna jest trudna. Jeśli będziemy mieć kolejny rekordowy wynik lub choć do niego zbliżony, to i tak będziemy szczęśliwi" - powiedział Dan Fellman, szef dystrybucji Warner Bros, która wypuściła największy tegoroczny hit "Mroczny rycerz" (531 milionów dolarów zysku).

2007 rok zakończył się dla amerykańskiego kina zyskami wysokości 9,7 mld dolarów. W tym roku może nie być tak różowo, bo sprzedano o 5 proc. mniej biletów do kin.

 

Kryzys finansowy i tak dotyka Hollywood mniej, bo bilety do kin są relatywnie tańsze niż np. na wydarzenia sportowe, do teatru czy na inne formy rozrywki.

W 2008 roku studia nie żałowały pieniędzy, aby przyciągnąć widzów. I tak na ekrany trafiło kilka wielkich kinowych przebojów. Oprócz wspomnianego "Mrocznego rycerza" był "Iron Man" (318,3 mln dolarów), "Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki" (317 mln dolarów).

Na ekrany trafiła też kolejna część przygód Jamesa Bonda "007 Quantum of Solace", animowany "Wall-E", musical "Mamma Mia!" czy kinowa wersja "Seksu w wielkim mieście".

Producenci doskonale zdają sobie sprawę, że muszą zadowalać swoją publiczność, bo tylko wtedy wróci ona po więcej.

"To jest ważniejsze bardziej niż kiedykolwiek, bo ludzie są ostrożniejsi w wydawaniu pieniędzy. Muszą mieć satysfakcję z produktu. Jeśli widzowie uciekają od swoich problemów w świat filmów, to musimy postarać się, żeby poczuli się lepiej" - przekonuje Paul Dergarabedian z firmy śledzącej przemysł filmowy Media By Numbers.