duża fotografia filmu Buzz Astral
Miniatura plakatu filmu Buzz Astral

Buzz Astral

Lightyear

2022 | USA | Akcja, Przygodowy, Animowany, Dramat, Familijny, Sci-fi | 100 min

Buzz, już nie jesteś tylko dziecięcą zabawką [recenzja DVD]

Arkadiusz Kajling | 17-09-2022
Gdy w 2010 roku ukazała się trzecia część hitowej serii „Toy Story”, fani zgodnie stwierdzili, że jest to trylogia doskonała, a ostatnia historia zabawek Andy’ego stanowiła wzruszające, ale też i ciut melancholijne zwieńczenie Pixarowej sagi. Jednak kreatywni filmowcy z Emeryville mieli inne zdanie na ten temat – już rok później przed kolejnym filmem Pixara „Auta 2” wyświetlono krótkometrażówkę „Toy Story: Wakacje na Hawajach”, w 2013 roku „Toy Story: Horror”, a rok po niej „Toy Story: Prehistoria”. Prawdziwą rewelacją okazał się natomiast kolejny pełnometrażowy film „Toy Story 4” z 2019 roku z powracającą pastereczką Bo Peep – mimo, iż twórcy wcześniej zarzekali się, że opowieść zabawek została zamknięta, niebywały sukces chyba najpopularniejszej franczyzy Pixara niejako „zmusił” filmowców do przedstawienia jeszcze jednej nieopowiedzianej historii, która miała definitywnie zakończyć filmową serię. Czy więc po tylu „wielkich powrotach zabawek” kogoś jeszcze dziwi twarz Buzza Astrala na kinowych plakatach? Zapewne nie, ale tym razem studio postanowiło podejść do tematu w bardziej pomysłowy i oryginalny sposób, co dla fanów serii będzie sporą niespodzianką.

„Buzz Astral” opowiada fikcyjną historię tytułowego młodego astronauty, który jest Strażnikiem Kosmosu. Razem ze swoją przyjaciółką Alishą Hawthorne i zespołem naukowców wracają do domu po zakończonej misji badawczej. Na drodze do celu staje im jednak sygnał z pobliskiej planety T’Kani Prime – to znak, że tajemnicze ciało niebieskie może skrywać nowe formy życia, więc załoga statku kosmicznego postanawia zboczyć z wcześniej obranego kursu. Gdy bohaterowie odkrywają, że mieszkańcy są wrogo nastawieni do gwiezdnych przybyszów ekipa wycofuje się do statku, jednak błąd Astrala doprowadza do zniszczeń urządzenia i zatrzymuje wszystkich na obcej planecie. Mija rok podczas którego załoga stworzyła kolonię i niezbędną infrastrukturę do przeprowadzenia napraw. Buzz zgłasza się na ochotnika do przetestowania paliwa nowej generacji, którego zastosowanie może okazać się kluczowe w opuszczeniu planety i wyczekiwanym powrocie do upragnionego domu. Po zaledwie czterominutowym teście okazuje się, że na T’Kani Prime minęły cztery lata. Astronauta nie poddaje się i ponawia test, jednak każda kolejna próba kończy się niepowodzeniem z którą upływają kolejne lata…

Na początek wielkie brawa należą się twórcom za to, że nie postanowili tworzyć jeszcze jednej kontynuacji „Toy Story”, choć takie słuchy chodziły w okolicach premiery „czwórki”, których nie prostował sam producent Mark Nielsen – zamiast tego postawili na spin-off, który w ciekawy sposób wpasowuje się w uniwersum serii; „Buzz Astral” to w istocie film, który Andy zobaczył będąc małym chłopcem i od tego czasu pragnął dostać zabawkę przedstawiającą podobiznę głównego bohatera z filmu. Na pomysł ten wpadł Angus MacLane, którego zawsze frapowało pytanie, dlaczego Andy tak bardzo pragnie figurki Buzza – reżyser przystąpił do realizacji swojej idei zaraz po zakończeniu prac nad filmem, który współtworzył z Andrew Stantonem, czyli „Gdzie jest Dory”. Sam MacLane jest wielkim fanem gatunku science-fiction (jego ulubiony film to „Gwiezdne wojny” z 1977 roku), a seria „Toy Story” oczarowała amerykańskiego animatora od kiedy tylko zaczął pracować w wytwórni i czuł więź z podobizną młodego astronauty. 

Fascynacja stylem George’a Lucasa zaowocowała współpracą z Industrial Light & Magic, czyli studiem efektów specjalnych, założonym przez samego reżysera „Gwiezdnych wojen”, które miało za zadanie przywołać odczucia i wrażenia, które towarzyszyły Angusowi w dzieciństwie, a także filmowy charakter i atmosferę wysokobudżetowych produkcji. Mam wrażenie, że najnowsza propozycja Pixara jest skierowana do znaczniej dojrzalszej publiczności, a dokładniej widzów, którzy wychowali się na kolejnych odsłonach cyklu „Toy Story” i podobnie jak reżyser obrazu zafascynowali się kinem akcji – mniej tu żartów, czy gagów, co jednak nie znaczy, że nie uświadczymy cienia humoru. W tej kwestii całe przedstawienie kradnie Kotex, czyli „sztuczna inteligencja zamknięta”, a mówiąc prościej towarzysz naszego głównego bohatera, który ma za zadanie zapewniać emocjonalne wsparcie dla astronauty. Czworonożny robot z pewnością skradnie serca nie tylko najmłodszym widzom i to zarówno swoim uroczym wyglądem, jak i ciut spowolnioną mechaniczną ekspresją metalowego ciała. 

Za muzykę odpowiada Michael Giacchino, czyli znajome nazwisko w historii Pixara – Amerykanin stworzył już pokaźną ilość ilustracji muzycznych dla wytwórni, w tym takie niezapomniane ścieżki jak „Ratatuj”, „Odlot”, „Coco”, „W głowie się nie mieści”, czy „Iniemamocni” – soundtrack do „Buzza Astrala” to już jego ósma kolaboracja (i pięćdziesiąta praca w całej jego muzycznej twórczości). Muzyka została nagrana zdalnie podczas pandemii koronawirusa w ciągu piętnastu dni, wykorzystując orkiestrę składającą się z osiemdziesięciu dziewięciu muzyków oraz chór składający się z trzydziestu dziewięciu członków. I rzeczywiście słuchając ścieżki dźwiękowej czujemy jej rozmach od samego początku, z budującym stopniowo napięcie „Mission Log”, a następnie wypełnionym akcją „Initial Greeting”, jednak dopiero trzeci w kolejce „Lightyear” pozwala nam w pełni poczuć epickość najnowszego filmu Pixara, obiecując nam niezapomnianą przygodę. Ciut słabiej wypadają wolniejsze utwory, jak chociażby „Lightyear’s Behind”, czy „The Lone Space Ranger”, które nie niosą ze sobą tak pokaźnego ładunku emocjonalnego, do jakiego przyzwyczaił nas amerykański kompozytor w swoich przeszłych pracach. 

Jednym z ciekawszych utworów jest „Mission Perpetual”, którego mieliśmy okazję wysłuchać już na dwa tygodnie przed premierą filmu, a sam Giacchino tak wypowiadał się na jego temat: „Jest to jedna z moich ulubionych sekwencji w animacji, umiejscowiona na początku filmu, gdy Buzz ponosi kolejne porażki, nie mogąc ukończyć swojej misji. To było dla mnie ekscytujące wyzwanie, ponieważ musiałem zawrzeć w muzyce wiele emocji: frustrację głównego bohatera, jego osamotnienie w działaniu, ale też upartość i ambicję w dążeniu do wyznaczonego celu. Podobne odczucia towarzyszyły mi tworząc ten utwór, dając mi ostatecznie wiele satysfakcji”. Giacchino, podobnie jak reżyser obraz, jest osobiście fanem science-fiction i filmów przygodowych, dlatego chciał, by najmłodsze pokolenie doświadczyło podobnych emocji, jakie towarzyszyły mu w dzieciństwie – być może z tego powodu postanowił zawrzeć w najnowszej pracy nawiązania do swojej twórczości i wykorzystać tematy z serialu „Zagubieni”, czy gry „Medal of Honor”. Jak sam twierdzi zrobił to dla zabawy i sprawdzenia, czy słuchacze wychwycą znane motywy.

WYDANIE DVD

Obraz na dysku został zapisany w formacie 2.39:1 i świetnie sprawdza się przy produkcji z wielkim rozmachem – to w końcu film, który miał za zadanie zachwycić młodego Andy’ego i  szerokoekranowy aspekt w połączeniu ze spektakularnymi scenami rzeczywiście budzi podziw widzów. W przeciwieństwie do bardziej komediowego wydźwięku „To nie wypanda”, czy „Luca” w najnowszej produkcji Pixara postawiono na wiarygodność i skupiono się na detalach, w tym projekcie postaci – np. Buzz ma widoczne zmarszczki i pory na twarzy przy zbliżeniach. Wizualnie animacja zdecydowanie zachwyci bardziej dojrzalszych odbiorców - głównie fanów gatunku, którzy zachwalać będą nawiązania do ich ulubionych filmów aktorskich, stworzonych z wielkim pietyzmem. Zarówno oryginalna ścieżka dźwiękowa, jak i polski dubbing, zostały zapisane w formacie Dolby Digital 5.1, które świetnie się sprawdzają w domowym zaciszu. Wersja krajowa ponownie góruje nad angielskim audio, ale od lat jesteśmy już przyzwyczajeni do wysokiej jakości lokalnej ścieżki.

Oprócz animacji na dysku zamieszczono dodatek specjalny i podobnie jak w przypadku ostatniej produkcji Pixara są to „Komentarze audio twórców”. Dla wielu osób jest to najważniejszy materiał zakulisowy, gdyż pomimo, że jest to jedynie ścieżka audio, to trwa ona tyle, co główny film, w trakcie którego filmowcy dzielą się ciekawostkami i anegdotkami związanymi z produkcją. Tym razem z widzami film oglądają reżyser Angus MacLane, scenarzysta Jason Headley i autor zdjęć Jeremy Lasky. 

„Buzz Astral” to świetny przykład na to, jak można rozszerzyć uniwersum popularnej serii, wnosząc jednocześnie świeżość i unikając wrażenia odcinania kuponów. Animacja wydaje się być skierowana do fanów popularnej franszyzy, którzy w ciągu dwudziestu siedmiu lat dorośli, ale dalej pielęgnują w sobie ducha młodości i z łezką w oku wspominają swoje dzieciństwo, jednak i młodsi fani będą świetnie się bawić na seansie bez znajomości historii zabawek z „Toy Story”. Najnowszy film studia Pixar pozwala nam wejść w skórę młodego Andy’ego i doświadczyć młodzieńczej ekscytacji produkcjami science-fiction oraz zrozumieć jego fascynację nieustraszonym strażnikiem kosmosu, dzięki czemu dla widzów Buzz nie jest już tylko dziecięcą zabawką. Choć nie oszukujmy się – większość z nas i tak wybrałaby w sklepie figurkę Kotexa zamiast Buzza.

Recenzja powstała dzięki współpracy z Galapagos Films - dystrybutorem filmu na DVD.


Reżyseria
Dystrybutor
Disney
Premiera
17-06-2022 (Polska)
15-06-2022 (Świat)
4,0
Ocena filmu
głosów: 1
Twoja ocena
chcę zobaczyć
0 osób chce go zobaczyć
dodaj do ulubionych
0 osób lubi ten film
obserwuj
0 osób obserwuje ten tytuł
dodaj do filmoteki
0 osób ma ten film u siebie

dodaj komentarz

Możesz pisać komentarze ze swojego konta - zalogować się?

redakcja strony

Arkadiusz Chorób