Weekendowa Filmosfera #110
Sylwia Nowak-Gorgoń | 18 dni temuŹródło: Filmosfera
Już za chwilę półmetek wakacji. Jeśli w wolnym czasie chcecie nadrobić zaległości filmowe, to nie ma na co czekać! A my jak zwykle podpowiadamy, co warto obejrzeć spośród filmów dostępnych na popularnych platformach streamingowych.

Emocjonujący piątek z „Uprowadzoną” (2008), reż. Pierre Morel [#CINEMAN] „Uprowadzona” to film, który z pewnością spodoba się fanom kina sensacyjnego. Główny bohater to były szpieg, Bryan (Liam Neeson), który ma 17-letnią córkę. Gdy córka wraz z koleżanką leci do Paryża, sprawy bardzo szybko przybierają nieoczekiwany obrót. Bryan odbiera telefon i słyszy w słuchawce płaczącą, przerażoną córkę, która została porwana przez handlarzy żywym towarem. Od tego momentu Bryan rusza w pogoń za porywaczami. „Uprowadzona” zwraca uwagę ciekawym scenariuszem – co nie jest proste w przypadku bardzo wyeksploatowanego już gatunku, jakim jest film sensacyjny. W tym przypadku jednak nie mamy co czynienia z kolejnym obrazem z przewidywalną fabułą. „Uprowadzona” jest po brzegi wypełniona wartką akcją i dosłownie przez cały czas trzyma widza w napięciu. „Uprowadzona” to idealny wybór na piątkowy wieczór pełen wrażeń, akcji i dobrej rozrywki. Katarzyna Piechuta


Klasyczna sobota z „Na nabrzeżach” (1954), reż. Elia Kazan [#RAKUTEN]
Dramat obyczajowy o oponowaniu związków zawodowych przez mafię. Terry Malloy miał warunki żeby zostać gwiazdą boksu. Jednakże los chciał, że pracuje jako doker. Pomaga w „utrzymaniu porządku” wśród pracowników. Życie Terry’ego zmieni się diametralnie, gdy zaczną nim targać wyrzuty sumienia w związku ze śmiercią jednego robotnika oraz miłość do siostry zmarłego. Kino oparte na tradycji realistycznej. Mocne, dosadne, wręcz momentami bolące widza. Wielki Elia Kazan, wybitny Marlon Brando i mocny, społeczny temat, okraszony dużą ilością symboliki. Kto nie widział, musi koniecznie zobaczyć. Sylwia Nowak-Gorgoń


Dramatyczna niedziela z „Więźniem nienawiści” (1998), reż. Tony Kave [#ITUNESSTORE, #RAKUTEN]
Jeśli ktoś jeszcze nie widział „Więźnia nienawiści”, zdecydowanie warto to nadrobić. To przejmujący film podejmujący liczne trudne tematy, z których nietolerancja i nienawiść wysuwają się na pierwszy plan. Pojawiają się również inne ważkie kwestie, jak te związane z relacjami rodzinnymi, autorytetami i, przede wszystkim, wpływem środowiska na nasze zachowania. „Więzień nienawiści” opowiada historię młodego, zdolnego chłopaka, Dereka (Edward Norton). Derek fascynuje się nazizmem, a jego brutalny czyn sprawa, że trafia do więzienia. Chłopak nie ma tam łatwego życia. Po odsiedzeniu wyroku postanawia zmienić swoje życie, a także odwieźć młodszego brata od podążania podobną ścieżką. Obraz Tony’ego Kaye’a to po prostu mądry film - taki, który porusza do głębi i zmusza do zaangażowania się w oglądaną historię całym sobą. Oprócz rewelacyjnego scenariusza, film oferuje nam również świetną grę aktorską: postać Dereka Vinyarda to jedna z najlepszych kreacji Edwarda Nortona i zarazem najbardziej charakterystyczna – aktor został za nią nominowany do Oscara. Na uwagę zasługuje również Edward Furlong wcielający się w postać Daniela Vinyarda, młodszego brata Dereka. Obaj aktorzy musieli zmierzyć się z trudnymi rolami młodych ludzi zafascynowanych nazizmem i znakomicie poradzili sobie z tym niełatwym zadaniem. „Więzień nienawiści” momentami przeraża, momentami wzrusza, przede wszystkim jednak zmusza do myślenia. To jeden z tych filmów, które pamięta się jeszcze długo po seansie. Katarzyna Piechuta